Śmierć bezdomnego w płomieniach. Trzej młodzi mężczyźni na ławie oskarżonych

Red | Red
Śmierć bezdomnego w płomieniach. Trzej młodzi mężczyźni na ławie oskarżonych
Do tragicznego zdarzenia doszło w październiku 2024 roku. Teraz rozpoczął się proces trójki oskarżonych / FOT. OSP SOKOŁOWICE
Przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu rozpoczął się proces w sprawie makabrycznej zbrodni ze Spalic koło Oleśnicy. Na ławie oskarżonych zasiadło trzech młodych mężczyzn oskarżonych o celowe podpalenie pustostanu, w którym zginął bezdomny Janusz D. Choć w chwili zdarzenia dwóch z nich miało zaledwie 14 i 17 lat, dziś wszyscy odpowiadają jak dorośli.

Do tragedii doszło w nocy z 19 na 20 października 2024 roku w opuszczonym budynku w sąsiedztwie marketu Kaufland. Pustostan od około dwóch lat był schronieniem dla bezdomnego Janusza D. Tej nocy trzej sprawcy – wówczas 18-letni Remigiusz J. oraz nieletni Jan S. (17 l.) i Jakub J. (14 l.) – pili alkohol i kilkukrotnie zaglądali do budynku. Dobrze znali ofiarę i wiedzieli, że mężczyzna przebywa w środku.

„Wiedzieliśmy, że tam jest, ale to zignorowaliśmy”

Podczas czwartkowej rozprawy przed III Wydziałem Karnym oskarżeni Remigiusz J., Jan S. oraz Jakub J. odmówili składania wyjaśnień i nie chcieli odpowiadać na pytania sądu. W tej sytuacji sędzia Tomasz Kaszyca odczytał ich wcześniejsze zeznania ze śledztwa.

Z odczytanych protokołów wyłania się wstrząsający obraz przebiegu tamtej nocy. Tak jeden z nieletnich opisywał moment podłożenia ognia:

Przed tym, jak jeszcze podpaliliśmy dom, Remigiusz powiedział, że Janusz jest na poddaszu. Ja i [wspólnik] w to nie uwierzyliśmy i podpaliliśmy ten dół. Remigiusz powiedział nam to przed tym, jak zaczęliśmy podpalać dół. On powiedział, że widział tam Janusza w tym pomieszczeniu po lewej stronie. On miał znajdować się koło pomieszczenia, które podpaliliśmy. W momencie podpalania tej góry Remigiusz mówił, że on tam jest, ale my tego nie sprawdziliśmy i zignorowaliśmy to – relacjonował wersję oskarżonych sędzia.

Ogień błyskawicznie odciął Januszowi D. jedyną drogę ucieczki z poddasza. Mężczyzna poniósł śmierć w wyniku ostrego zatrucia tlenkiem węgla, a strażacy odnaleźli jego zwęglone ciało dopiero po ugaszeniu zgliszcz.

Cynizm, zdjęcia z pożaru i podsłuchane rozmowy

Materiały dowodowe zgromadzone przez śledczych wskazują na bezwzględność napastników. Po podłożeniu ognia nastolatkowie nie uciekli – z bezpiecznej odległości przyglądali się akcji gaśniczej i robili zdjęcia płonącego pustostanu.

Kluczowe dla prokuratury okazały się jednak zabezpieczone telefony oraz ekspertyzy fonoskopijne.

– W materiale dowodowym są zawarte zdjęcia, które oskarżeni wykonywali podczas tego zdarzenia. Jest też opinia biegłego z zakresu fonoskopii, któremu udało się odtworzyć część kwestii wypowiadanych przez oskarżonych w trakcie tego zdarzenia – poinformował w rozmowie z reporterem Faktów prokurator Marcin Firko z Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy.

Odpowiadają jak dorośli. Badania psychiatryczne lidera

Początkowo dwaj młodsi sprawcy trafili przed Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Oleśnicy. Jednak ze względu na ciężar zbrodni i jej okoliczności zapadła decyzja, by obaj odpowiadali karnie na zasadach przewidzianych dla dorosłych.

Wszystkim trzem oskarżonym zarzuca się zabójstwo z zamiarem bezpośrednim oraz z motywacji zasługującej na szczególne potępienie (art. 148 § 2 pkt 3 Kodeksu karnego). Pełnoletniemu w chwili czynu Remigiuszowi J. grozi nawet dożywotnie pozbawienie wolności. Pozostałym oskarżonym grozi do 25 lat więzienia, choć w ich przypadku sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.

Podczas pierwszego dnia procesu sąd podjął również decyzję o skierowaniu najstarszego z oskarżonych, Remigiusza J., na szczegółowe badania psychiatryczne. Biegli lekarze mają jednoznacznie ocenić, czy w momencie podpalania budynku i śmierci człowieka 18-latek był w pełni poczytalny.

Udostępnij:
REKLAMA