Kolejna ulewa i powtórka z rozrywki. Oleśnica znów tonie, a obietnice zderzają się z rzeczywistością

Red | Red
Kolejna ulewa i powtórka z rozrywki. Oleśnica znów tonie, a obietnice zderzają się z rzeczywistością
Podczas dzisiejszej ulewy pod wiaduktem na ul. Ludwikowskiej w Oleśnicy utknęło kilka samochodów. FOT. GRZEGORZ KIJAKOWSKI
Wystarczył jeden większy deszcz, by krajobraz w naszym mieście zmienił się nie do poznania. Ulice zamienione w rwące rzeki, zalane przejazdy pod wiaduktami i gigantyczne utrudnienia dla kierowców – tak dziś znów wygląda Oleśnica. Mimo wcześniejszych deklaracji władz i zapewnień o czyszczeniu studzienek, sytuacja pozostaje dramatyczna. Dlaczego miasto nadal jest pod wodą?

Dzisiejsze, intensywne opady deszczu po raz kolejny obnażyły słabość miejskiej infrastruktury. To scenariusz, który mieszkańcy znają już niestety na pamięć. Po każdej większej ulewie portale społecznościowe zalewają dziesiątki zdjęć i nagrań przedstawiających samochody brodzące w głębokiej wodzie. Frustracja kierowców i pieszych rośnie z każdą kolejną kroplą.

Czyszczenie studzienek to za mało

Po tegorocznych ulewach i zalaniu części oleśnickich ulic ze zdwojoną siłą powróciła dyskusja na temat tego niezwykle uciążliwego problemu. Wielu z nas zadaje sobie pytanie: czy systematyczne czyszczenie wpustów ulicznych wystarczy, aby najbardziej newralgiczne miejsca były przejezdne? Odpowiedź brzmi: nie.

Jak wynika z ustaleń, o których informowaliśmy po jednej z poprzednich ulew, problem ma znacznie głębsze, infrastrukturalne podłoże. Przyznał to wprost jeden z oleśnickich urzędników:

– Te (studzienki – red.) są czyszczone w miarę systematycznie – usłyszeliśmy od naszego anonimowego rozmówcy. – Chodzi o kolektory, które nie zawsze są wydajne. Także o ten, który znajduje się na terenie ZNTK i nie ma do niego dostępu oraz o sam fakt, że np. ul. Ludwikowska, pod wiaduktem, znajduje się w niecce i spływa tam woda z całej okolicy, od 3 Maja po Przemysłową. Tak więc to, że przy naprawdę obfitych opadach deszczu będzie ona przejezdna jest, moim zdaniem, niemożliwe.

Trudna sytuacja panuje także w okolicy dworca PKP. O ile przejście pod wiaduktem, od Kolejowej do Moniuszki jest przejezdne, o tyle przejście pod torami, od dworca w stronę u. Przemysłowej jest wypełnione wodą.

Przypomnijmy, że zaraz po wyborach samorządowych w 2024 roku nowo wybrane władze Oleśnicy i powiatu deklarowały rozwiązanie problemu.

– Celem spotkania było omówienie konkretnych, niezwłocznych działań, jak choćby inwentaryzacja obecnej sieci kanałów deszczowych pod kątem stanu technicznego i ich drożności. Wyniki tej oceny będą podstawą do podjęcia dalszych kroków. Przedstawiciele obu samorządów oraz służb podkreślili wolę współpracy przy rozwiązaniu tego uciążliwego dla mieszkańców problemu – informowało wówczas Starostwo Powiatowe w Oleśnicy.

Na jakim jest to etapie i co wyniknęło z tych ustaleń? Zapytamy.

Udostępnij:
REKLAMA