Drabina na dach zostawiona na noc. „To prosi się o tragedię”

Red | Red
Wakacje to czas, w którym wyobraźnia dzieci i młodzieży nie zna granic, a dorośli powinni zachować szczególną czujność. Niestety, tej czujności – i zdrowego rozsądku – zabrakło ekipie remontowej pracującej przy ulicy Kopernika 1-3. Zaniepokojony czytelnik zgłosił nam sprawę porzuconej na noc drabiny, która prowadzi prosto na dach budynku.
Sprzęt został po prostu porzucony bez nadzoru, stanowiąc łatwą drogę na sam szczyt budynku. FOT. CZYTELNIK

Sygnał o niebezpiecznej sytuacji otrzymaliśmy od jednego z naszych czytelników. Mimo późnej pory – po godzinie 22:00 – przy budynku na ulicy Kopernika 1-3 wciąż stała rozstawiona, wysoka drabina. Prowadziła ona bezpośrednio na dach bloku. Na miejscu nie było już żadnego z robotników, którzy w ciągu dnia wykonywali tam prace.

Sprzęt został po prostu porzucony bez nadzoru, stanowiąc łatwą drogę na sam szczyt budynku dla każdego, kto miałby na to ochotę – w tym dla szukających mocnych wrażeń nastolatków lub ciekawskich dzieci.

Iluzja bezpieczeństwa

W budynkach spółdzielczych dostęp do dachu z wewnątrz klatek schodowych jest ściśle regulowany. Włazy są zamknięte na kłódki, a klucze posiadają jedynie upoważnieni pracownicy administracji. Taka procedura ma na celu zapobieganie nieszczęśliwym wypadkom.

Jak jednak słusznie zauważa nasz czytelnik, wszystkie te wewnątrzbudynkowe zabezpieczenia tracą rację bytu, gdy zewnętrzna firma remontowa ignoruje podstawowe zasady BHP i zostawia niezabezpieczoną, gotową do wspinaczki drabinę na zewnątrz. W okresie wakacyjnym, gdy dzieci spędzają dużo czasu na zewnątrz, to po prostu kuszenie losu.

Widmo tragedii z Łomży. „Nie powtarzajmy tych błędów”

Zgłaszający nam sprawę czytelnik nie bez powodu bije na alarm. Widok drabiny natychmiast przywołał w nim wspomnienie dramatycznej sytuacji, która niedawno wstrząsnęła całą Polską. Chodzi o wydarzenia z Łomży, o których głośno było w ogólnopolskich mediach.

Jak informował wówczas Polsat News, powołując się na nagrania z monitoringu Spółdzielni Mieszkaniowej „Perspektywa”, czteroletnie dziecko wypadło tam z balkonu na piątym piętrze. Pracownik jednego z osiedlowych sklepów zauważył, jak dziewczynka wspina się na balustradę, a następnie przechodzi po niej do sąsiedniego, pustego mieszkania.

Czterolatka nie słuchała dramatycznych próśb o zejście z barierki. Do krzyczącego mężczyzny dołączyli na szczęście inni przechodnie. Trzech z nich, wykazując się niezwykłym refleksem i odwagą, wskoczyło na taras mieszkania na parterze i błyskawicznie rozłożyło koc, by w ostatniej chwili złapać spadające dziecko.

– Mieliśmy sytuację łapania przez przechodniów 4-letniego dziecka spadającego z piątego piętra. To prosi się o tragedię, zwłaszcza w okresie wakacji – podsumowuje nasz czytelnik, patrząc na porzuconą na Kopernika drabinę.

Udostępnij:
REKLAMA