Zwrot akcji w sprawie „pośpieszonego” hejnału. Zegar chodzi bez zarzutu
Dla przypomnienia: wczoraj informowaliśmy o nietypowej sytuacji, z jaką od pewnego czasu mierzą się oleśniczanie. Hejnał z wieży ratuszowej, zamiast rozbrzmiewać w samo południe (chwilę po dwunastym uderzeniu dzwonu), włącza się kilka minut przed czasem (dokładnie o 11.53). Temat trafił pod obrady wczorajszej sesji Rady Miasta. Radny Dawid Jankowski żartobliwie dopytywał, czy Oleśnica znalazła się w nowej strefie czasowej, a burmistrz Adam Horbacz uspokajał, tłumacząc problem skomplikowaną usterką i prosząc mieszkańców o cierpliwość w oczekiwaniu na naprawę.
„Zegar jest w znakomitej formie”
Dzisiaj porozmawialiśmy z Jackiem Surmą, oleśnickim zegarmistrzem, który od 11 lat opiekuje się zegarem na wieży ratuszowej. Pan Jacek stanowczo dementuje pogłoski, jakoby winę za przedwczesny hejnał ponosił zabytkowy mechanizm i bierze go w obronę. – Zegar na ratuszowej wieży jest w znakomitej formie. Gdy co 10 dni pojawiam się na wieży, różnica w czasie sięga 3 sekund. To naprawdę nic, spóźnienie szwajcarskich zegarków miewa i 30 sekund – podkreśla z dumą zegarmistrz.
Pan Jacek wyjaśnia, że hejnał wygrywany aż siedem minut przed południem nie ma absolutnie nic wspólnego z pracą trybów i wahadeł.
Informatyka, nie mechanika
Gdzie w takim razie leży problem? Sygnał uruchamiający hejnał zależy od ustawień cyfrowych. Zegarmistrz zdradza, że o sprawie informował urzędników już dużo wcześniej. – Miesiąc temu miałem wizytę z ratusza i wyjaśniłem wtedy, że w grę wchodzą ustawienia informatyczne, a nie zegarmistrzowskie. Nic się od tamtej pory nie zmieniło, dlatego stanowczo dementuję, żeby wina leżała po mojej stronie – tłumaczy Jacek Surma.
Rodzinna tradycja i stuletni zabytek
Przy okazji tej niezwykłej sprawy warto wspomnieć o imponującej historii samego mechanizmu. Zegar na oleśnickim ratuszu ma już 102 lata i od lat nie sprawia większych problemów.
Co ciekawe, nie przechodził on gruntownego remontu od 1973 roku! Wtedy to jego reperacją zajmował się ojciec obecnego opiekuna – Tadeusz Surma, wraz ze swoim ówczesnym szefem Edwardem Sołtysikiem. Ratuszowy czas płynie więc w Oleśnicy w rytmie wyznaczanym przez pokolenia rodziny Surmów, a ich zegarmistrzowski kunszt broni się sam.