Codziennie mijamy ten budynek, rzadko zastanawiając się nad jego przeszłością. Tymczasem w gmachu dzisiejszej Komendy Powiatowej Policji przy ulicy Hallera w Oleśnicy niemal sto lat temu rozegrały się dramatyczne wydarzenia. O niezwykłej, choć niezwykle brutalnej historii dawnego Domu Ludowego pisze Remigiusz Szczuraszek – oleśnicki pasjonat i badacz historii Oleśnicy.
Budynek powstał najpewniej na przełomie lat 20. i 30. XX wieku lub na samym początku lat 30. Z analizy przedwojennych zdjęć lotniczych wynika, że w marcu 1932 roku gmach już tętnił życiem – działał tam Volkshaus, czyli Dom Ludowy.
Było to wówczas jedno z najważniejszych centrów życia społecznego i politycznego przy ówczesnej Große Feldstraße w Oels (przedwojennej Oleśnicy). Swoje siedziby miały tu organizacje robotnicze i związkowe, w tym lokalny związek kolejarzy oraz Reichsbanner Schwarz-Rot-Gold – republikańska organizacja obrony Republiki Weimarskiej przed skrajnymi ugrupowaniami, takimi jak naziści czy komuniści. Odbywały się tam zebrania, spotkania organizacji robotniczych, a także różnego rodzaju wydarzenia kulturalne.
Strzały i pierwsza próba obrony przed SS
Początek lat 30. w Niemczech to czas ulicznych starć i rosnącej agresji nazistowskich bojówek. Nad ranem 13 marca 1932 roku – dokładnie w dniu pierwszej tury wyborów prezydenckich – do oleśnickiego Domu Ludowego próbowali siłą wedrzeć się esesmani.
Jak relacjonowała ówczesna socjaldemokratyczna gazeta „Volkswacht für Schlesien”, napastnicy zostali odparci przez dyżurujących w budynku członków organizacji. Co ciekawe, w wyniku późniejszej rewizji przeprowadzonej przez lokalne władze, w gmachu odnaleziono kilka sztuk broni. Prasa ironizowała wówczas, że śledczym bardziej zależało na ściganiu tych, którzy bronili budynku przed napaścią, niż samych agresorów.
W dokumentach z tamtego okresu zachowały się nazwiska dwóch obrońców Volkshausu – Karla Günthera oraz Josefa Bujary, którzy mieli bronić gmachu z bronią w ręku. Sprawa ich zbrojnego oporu otarła się aż o Reichsgericht (Najwyższy Sąd Rzeszy) i została umorzona dopiero w styczniu 1933 roku. Szczegóły dotyczące ewentualnych rannych czy liczby oddanych strzałów do dziś pozostają nieznane, gdyż akta sprawy w berlińskim tajnym archiwum państwowym nie są dostępne cyfrowo.
Od Domu Ludowego do katowni SA
Wstąpienie Adolfa Hitlera na urząd kanclerza w styczniu 1933 roku diametralnie zmieniło rzeczywistość. Represje wobec ruchu robotniczego przybrały na sile, a gmach przy Große Feldstraße (później przemianowanej na Adolf-Hitler-Straße) został siłą przejęty przez nazistowskie bojówki SA. Przedwojenna prasa odnotowała, że podczas przejęcia budynku spalono 15 sztandarów ruchu robotniczego, zastępując je flagami ze swastyką.
To wtedy nastąpił najmroczniejszy rozdział w historii budynku – dawny dom kultury zamieniono w brutalną katownię dla przeciwników nowej władzy. W kwietniu 1933 roku na łamach gazety „Sozialdemokrat” opublikowano wstrząsający raport oleśnickiej Robotniczej Pomocy Społecznej o zakrwawionych, pobitych i zastraszonych mieszkańcach miasta, którzy zgłaszali się po wsparcie:
Josef Bujara – obrońca gmachu z 1932 roku. Podczas zajęcia budynku miał zostać pobity, skatowany i zmuszony do śpiewania nazistowskiego hymnu Horst-Wessel-Lied z podniesioną ręką, po czym ponownie go pobito.
Franz Schubert – działacz związku robotników rolnych, który przyszedł do zajętego budynku po swoje rzeczy. Został zaciągnięty siłą do sali, położony na stole i bity gumowymi pałkami do utraty przytomności. Krew zmywano z niego pod kranem w toalecie, prawdopodobnie by go ocucić. W relacji zaznaczono, że groziła mu utrata widzenia w szczególnie uszkodzonym oku.
Gerhard Sabla i Ehrenfried Saltbrenner – obaj zostali brutalnie pobici po przyjściu do budynku; Saltbrenner był katowany aż do utraty przytomności.
Emil Elsner – zatrzymany na ulicy przy Volkshausie i zaciągnięty do środka pod groźbą użycia karabinu oraz rewolweru. W sali trzykrotnie kładziono go na stole i katowano pejczami (tzw. bykowcami), gumowymi pałkami oraz stalowymi rózgami, dopóki nie stracił przytomności.
Historyk Knut Bergbauer potwierdza, że z oleśnickim Volkshausem wiążą się liczne udokumentowane relacje o stosowanych tam torturach. W niektórych źródłach pojawia się nawet ponure określenie „KZ Oels” – według jednej z wersji to właśnie w tych murach miał być więziony i ciężko skatowany wrocławski adwokat i działacz Socjalistycznej Partii Robotniczej, Ernst Eckstein. Nie można jednak z całą pewnością stwierdzić, czy chodziło o ten budynek, czy o oleśnickie więzienie, w którym Eckstein również był osadzony.
Mury – świadkowie historii
Po zakończeniu II wojny światowej gmach ponownie wpisał się w historię aparatu państwowego, tym razem w realiach komunistycznej Polski:
1956 rok – do budynku przeniesiono Komendę Powiatową Milicji Obywatelskiej, a w jej strukturach działał tu również oleśnicki Referat Służby Bezpieczeństwa.
Kolejne lata – swoją siedzibę miała tu Komenda Miejska MO oraz Rejonowy Urząd Spraw Wewnętrznych.
Po 1990 roku – obiekt przejęła Policja i jej komenda funkcjonuje pod tym adresem do dnia dzisiejszego.
– Tak więc mury tego budynku były świadkami zarówno oporu wobec rodzącego się nazizmu, jak i późniejszego zwycięstwa terroru nad ludźmi, którzy próbowali mu się przeciwstawić – podsumowuje we wpisie Remigiusz Szczuraszek.