Przez lata ratował ludzkie serca – teraz sam potrzebuje pomocy. Oleśniczanie apelują o wsparcie dla Wojtka

Red | Red
Przez lata ratował ludzkie serca – teraz sam potrzebuje pomocy. Oleśniczanie apelują o wsparcie dla Wojtka
Im szybciej Wojtek przyjmie lek, tym mniejsze ryzyko ciężkich, nieodwracalnych powikłań neurologicznych.
Jako kardiolog i lekarz pogotowia ratunkowego przez lata walczył o zdrowie i życie innych. Dziś 43-letni Wojciech Rychard, wspaniały mąż i ojciec dwóch nastoletnich synów, stoi naprzeciw śmiertelnego wroga. Agresywny nowotwór okazał się odporny na standardowe leczenie. Jedyną szansą jest nowoczesna, nierefundowana terapia warta prawie 2 miliony złotych. Czasu na zbiórkę jest niezwykle mało.

Wojtek o chorobie dowiedział się trzy lata temu, niemal w dniu swoich 40. urodzin. Zaczęło się od niewinnego bólu kręgosłupa, który uważał za przeciążenie po ćwiczeniach. Wynik rezonansu magnetycznego przyniósł jednak dramatyczne wieści – szpiczak plazmocytowy.

Początkowo rokowania dawały nadzieję. W marcu 2023 roku Wojtek przeszedł chemioterapię oraz autoprzeszczep szpiku. Osiągnięto remisję, a rodzina – żona Paulina i dwaj synowie w wieku 14 i 18 lat – mogła na chwilę odetchnąć z ulgą.

Niestety, na początku 2026 roku podjęto decyzję o konieczności wznowienia leczenia, a najnowsze badania przyniosły fatalną diagnozę: nowotwór u Wojtka jest odporny na standardowe metody leczenia.

„Zasady gry się zmieniły, życie Wojtka jest bezpośrednio zagrożone… Choroba jest niezwykle agresywna, nie mamy ani chwili do stracenia! Wojtek już teraz ma nieodwracalne zmiany w kręgosłupie, od szyi aż do kości ogonowej. Postęp choroby może nawet posadzić go na wózku… Można powiedzieć, że szpiczak 'wyżera’ krew i kości chorych” – pisze zrozpaczona żona, Paulina.

Poświęcił zdrowie dla innych

Wojtek to człowiek o wielu pasjach – kocha narciarstwo, maluje akwarelami, uczestniczy w warsztatach teatralnych. Jednak jego największym powołaniem zawsze była pomoc drugiemu człowiekowi.

Przez lata pracował w pogotowiu ratunkowym, a na oddziale kardiologii ratował pacjentów, wykonując ablacje i wszczepiając rozruszniki serca. Praca ta często wiązała się z ekspozycją na promieniowanie rentgenowskie, co mogło przyczynić się do rozwoju choroby w tak młodym wieku. Dziś lekarz, który oddawał serce pacjentom, sam musiał ograniczyć ukochaną pracę i rozpocząć walkę o własne przetrwanie.

Jedyny ratunek: Terapia CAR-T za 1,8 mln zł

W obliczu oporności na standardową chemioterapię, ostatnią i największą szansą dla Wojtka jest nowoczesna terapia CAR-T. To zaawansowana immunoterapia, która potrafi całkowicie zniszczyć komórki nowotworowe. Terapia CAR-T daje świetne efekty i jest w Polsce dostępna przy innych schorzeniach, ale nadal nie jest refundowana dla pacjentów ze szpiczakiem.

Cena leczenia zwala z nóg – wynosi 1 800 000 złotych. Środki trzeba zebrać do końca września. Im szybciej Wojtek przyjmie lek, tym mniejsze ryzyko ciężkich, nieodwracalnych powikłań neurologicznych.

Oleśniczanie – pomóżmy!

Wojtek ma dla kogo żyć. W domu czeka na niego kochająca żona Paulina, dwaj dorastający synowie oraz czworonożny przyjaciel rodziny. Choć Wojtek walczy z całych sił, w jego oczach coraz częściej widać strach, że opuści swoich bliskich za wcześnie.

Nie pozwólmy, by człowiek, który całe życie ratował innych, został w tej walce sam. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde słowo wsparcia przybliżają Wojtka do wygranej z chorobą.

Jak można pomóc?

  1. Wpłać darowiznę na oficjalną zbiórkę internetową Wojtka
  2. Udostępnij ten artykuł w mediach społecznościowych – niech apel dotrze do jak największej liczby osób dobrej woli.
  3. Zorganizuj lub wesprzyj lokalne licytacje charytatywne na rzecz Wojtka.

„Człowiek, który oddał serce i zdrowie, by ratować innych, dziś sam potrzebuje pomocy, by nie zostawić naszych dzieci bez ojca. Proszę, pomóż uratować Wojtka!” – apeluje Paulina.

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA