Żywa lekcja historii we Wszechświętem i Wyszogrodzie [ZDJĘCIA]
Piątkowy poranek, 15 maja, przywitał uczestników rocznicowych uroczystości gwałtownym załamaniem pogody. Planowany na godzinę 9 „Marsz Osadnika”, w którym mieszkańcy, uczniowie i rekonstruktorzy mieli z rekwizytami z epoki przemierzyć polną drogę, nie mógł dojść do skutku z powodu deszczu. Aura nie przeszkodziła jednak w oddaniu należytego hołdu tym, którzy w 1945 roku budowali tu polską państwowość.
Kwiaty pod obeliskiem i słowa wójta
Oficjalna część uroczystości rozpoczęła się w Wyszogrodzie. Pod obeliskiem upamiętniającym Pierwszych Osadników delegacje złożyły symboliczne wiązanki kwiatów. Głos zabrał wójt Marcin Kasina, który w swoim przemówieniu przywołał trudne, powojenne realia, z jakimi musieli mierzyć się przybywający na te ziemie repatrianci.
Po ceremonii pod obeliskiem, uczestnicy przenieśli się do budynku Szkoły Podstawowej we Wszechświętem. Tam w rolę gospodarza wcielił się Robert Nowosad. Dyrektor niezwykle ciepło przywitał wszystkich zgromadzonych gości – w tym przedstawicieli władz, mieszkańców, młodzież oraz, co najważniejsze, żyjących świadków tamtych wydarzeń.
Dyrektor nawiązał m.in. do symbolicznej rekonstrukcji „Powitania Osadników”, przypominając słowa otuchy i nadziei, jakie kierowano wówczas do ludzi zmęczonych wojenną tułaczką:
„Witajcie wczorajsi tułacze, a dzisiejsi osadnicy. Witajcie przybyli z Siemianówki, Dawidowa, okolic Lwowa, z kielecczyzny i wileńszczyzny. Dzisiaj tutaj jest Polska wraz z Wami”.
Robert Nowosad podkreślił, że to właśnie rzemiosło, ciężka praca i niezłomność tamtego pokolenia pozwoliły uruchomić lokalne gospodarstwa, młyny oraz tutejszą mleczarnię.
Wzruszająca opowieść pani Krysi
Najbardziej poruszającym punktem programu było osobiste spotkanie z historią dzięki wspomnieniom Pani Krystyny Jednoróg. Obecni na sali z zapartym tchem słuchali opowieści o losach jej rodziny, która przybyła do Wyszogrodu w 1946 roku z Siemianówki spod Lwowa. Pani Krysia była wówczas najstarszą z sześciorga rodzeństwa.
W swoich wspomnieniach powróciła do momentu wysiadki na dworcu w Oleśnicy i pierwszych kroków w nowym, nieznanym miejscu. Opowiadała o domach dostosowywanych w trudzie do podstawowych potrzeb, o spotkaniach mieszkańców przy świecach i lampach naftowych, o ciężkiej pracy w polu od rana do nocy. „Młodzieńcze zmęczenie i dłonie poranione od kosy i sierpa były codziennością” – wspominała. Symbolem tamtych dni był chleb z ziarnami lnu, pieczony na liściu kapusty. Jak sama podkreśliła: „Dokumentów wtedy nie było, ale była kromka chleba”.
Pani Krystyna wielokrotnie akcentowała ogromną ludzką życzliwość, wzajemną troskę i pomoc, jakie dominowały wśród osadników w powojennych czasach. Wspominała też szkołę jako miejsce wychowania całego pokolenia. W mroźną zimę 1946 roku uczniowie z Zarzyska, Strzałkowej czy Solnika codziennie pokonywali pieszo śnieżne zaspy, by spotkać się z nauczycielami, mimo braku podręczników. Naukę traktowano jako absolutny priorytet, zgodnie z hasłem: „Kto się uczy, ten prosto chodzi”.
Ponadczasowe przesłanie na przyszłość
Mimo nostalgii i tęsknoty, ze słów Pani Krystyny, odczytanych przez Roberta Nowosada, bił spokój oraz duma z tamtych „dobrych czasów”, w których wierzono w lepszą przyszłość. Na koniec wydała ona niezwykle ważną radę dla obecnej młodzieży, by w latach młodości chłonęli wszystko, co dobre i piękne, pamiętając, że wiedza to jedyny majątek, którego nikt im nie odbierze: „To co wchłoniecie, będzie na zawsze Wasze”.
Uroczystość stała się również okazją do oddania czci Jadwidze Grażewicz – pierwszej nauczycielce szkoły, która wraz z mężem Bronisławem, jako wykształceni pedagodzy z wileńszczyzny, podjęła się misji zorganizowania edukacji dla dzieci osadników w trudnym powojennym czasie. Złożono kwiaty na jej grobie, co stanowiło głęboki wyraz wdzięczności za krzewienie patriotycznych postaw.
Choć część artystyczna i wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych z chórem szkolnym oraz zespołem „Boguszyczanie” musiały zostać przeniesione do wnętrz szkoły, ranga wydarzenia nie ucierpiała. Prezentacja unikatowych, starych zdjęć Wszechświętego dopełniła ten niezwykły dzień, który na długo pozostanie w pamięci lokalnej społeczności.