Remont dworca na finiszu, a obok… wysypisko ubrań. „Takie kwiatki przy Kolejowej”

Red | Red
Remont dworca na finiszu, a obok… wysypisko ubrań. „Takie kwiatki przy Kolejowej”
Na takie wysypisko można się natknąć w drodze na oleśnicki dworzec kolejowy.
Remont dworca kolejowego w Oleśnicy zmierza do finału. Budynek, który przez lata straszył, wreszcie zaczyna odzyskiwać blask i – jak zauważają mieszkańcy – „zaczyna przypominać cywilizację”. Niestety, wystarczy spojrzeć nieco w bok, w stronę ulicy Kolejowej, by zobaczyć obrazek, który z nowoczesnością nie ma nic wspólnego. Mowa o stertach ubrań porozrzucanych wokół konteneru na odzież.

Do naszej redakcji napisał czytelnik, przesyłając zdjęcia z okolic dworca PKP. Jego irytacja jest w pełni zrozumiała. – Remont właśnie się kończy, sam dworzec zaczyna wreszcie przypominać cywilizację, a wokół takie „kwiatki” – mówi pan Marek, mieszkaniec Oleśnicy. – Przyjeżdżają goście, turyści, wysiadają na ładnym dworcu i pierwszą rzeczą, jaką widzą, są te porozrzucane łachmany. To wstyd.

Problem znany od lat

Warto podkreślić, że o problemie nieporządku wokół pojemników na tekstylia pisaliśmy na łamach portalu wielokrotnie. Podobne sygnały docierały do nas z ulic Wrocławskiej, 3 Maja czy Wiejskiej. Mechanizm jest zawsze podobny: kontenery są przepełnione lub otwierane przez osoby postronne, a ich zawartość ląduje na chodnikach i trawnikach, tworząc dzikie wysypiska.

Miasto nie chce u siebie kontenerów

Władze Oleśnicy już dawno podjęły radykalne kroki, aby wyeliminować ten problem z terenów miejskich. Jak dowiedzieliśmy się w Urzędzie Miasta, polityka w tej kwestii jest jasna: Urząd Miasta Oleśnicy od lat nie zawiera już umów dzierżawy terenów pod pojemniki na odzież. – Prawie zawsze były problemy z utrzymaniem porządku, dlatego podjęliśmy decyzję, że nie będziemy pozwalać na ustawianie takich pojemników na miejskich terenach – wyjaśniała już na naszych łamach Edyta Małys-Niczypor.

Większość kontenerów, które stały w pasach drogowych lub na terenach administrowanych przez Zakład Budynków Komunalnych, została już usunięta. Problem pojawia się jednak tam, gdzie kończą się kompetencje miasta. – Właściciele terenów prywatnych muszą własnym kosztem i staraniem doprowadzić do usunięcia pojemników oraz śmieci wokół nich. Miasto nie uczestniczyło w ich ustawianiu, nie pobierało czynszu dzierżawnego i nie ma podstaw prawnych, aby wyręczać właścicieli – zaznacza wiceburmistrz.

Udostępnij:
REKLAMA