Marcin Stach i Kacper Kuta komentują małe derby i zwycięstwo Team-Plastu
– Mecz z Kątami Wrocławskimi od początku zapowiadał się jako niezwykle wymagający nie tylko ze względu na obecną kampanię, lecz także na historyczne zaszłości między naszymi klubami. Dla mnie ta rywalizacja to coś, co zdecydowanie zasługuje na miano małych derbów naszego regionu. Od pierwszej minuty walka na parkiecie była bardzo fizyczna, a zespół z Kątów przygotował wyjątkowo wnikliwą analizę naszej gry. Ogromna intensywność i duże emocje sprawiły, że przez swój temperament zostałem odesłany do szatni, choć decyzja pani sędzi była jak najbardziej słuszna. Zawodnicy Team-Plastu, niesieni dopingiem kibiców, zaliczyli wspaniały comeback, z czego jestem ogromnie dumny. To nasza piąta wygrana z rzędu, a w tym sezonie już dwukrotnie pokonaliśmy zespół trenera Jankowiaka – nie krył powodów do radości Marcin Stach.
– Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo fizyczny mecz mimo tego niestety nie udało nam się dobrze wejść w to spotkanie, przez co rywal zbudował przewagę i musieliśmy gonić wynik. Problemy ze skutecznością i realizacją założeń przedmeczowych sprawiły, że na przerwę schodziliśmy ze stratą 9 punktów. W drugiej części meczu odrobiliśmy lekcję z pierwszej połowy, poprawiła się przede wszystkim agresywność w obronie co wymusiło kilka strat przeciwnika i wybicie ich z dobrego rytmu. Cała drużyna pokazała ogromny charakter z czego się bardzo cieszę, bo udowadnia to, że z meczu na mecz jesteśmy coraz silniejszym kolektywem. W imieniu całej ekipy chciałbym podziękować przede wszystkim kibicom za doping – pokazali po raz kolejny, że są naszą tajną bronią – podsumował to wielkie koszykarskie zwycięstwo, Kacper Kuta, który trafił ten najważniejszy rzut tego spotkania.