Ogórków jak na lekarstwo. Rolnicy zmagają się ze skutkami kapryśnej pogody
Rolnicy z powiatu oleśnickiego alarmują – zbiory są znacznie niższe niż w ubiegłych latach. Szczególnie tam, gdzie gleby są cięższe i gorzej odprowadzają wodę, plantacje ogórków zostały zniszczone przez nadmiar wilgoci. Rośliny gniją, nie kwitną lub nie zawiązują owoców. Tam, gdzie udało się utrzymać uprawy, plonowanie jest minimalne.
– Tak źle nie było od dawna. Wiosną było zimno, później ciągle padało. Ogórek nie lubi takiej pogody. Zakwitł późno, a zawiązki gniją jeszcze zanim zdążą urosnąć – mówi pan Marek, rolnik spod Oleśnicy, który co roku dostarcza warzywa na lokalny rynek.
Na niedobory narzekają również konsumenci. Ceny ogórków gruntowych wzrosły w niektórych regionach nawet dwukrotnie. Trudniej także o świeże ogórki kiszone, których sezon przetwórczy rozpoczął się z opóźnieniem i mniejszymi wolumenami niż zwykle. Problemy nie ograniczają się tylko do ogórków. Mniejsze zbiory dotyczą także pomidorów, sałaty, fasolki szparagowej czy marchwi. Zdaniem ekspertów z Instytutu Ogrodnictwa, taka sytuacja jest efektem coraz bardziej niestabilnego klimatu, który przynosi skrajne warunki pogodowe – od suszy po długotrwałe ulewy.
– Rolnictwo staje się coraz bardziej ryzykowne. Musimy się przygotować na to, że ceny świeżych warzyw będą coraz bardziej zmienne, a dostępność – nieprzewidywalna – komentują rolnicy. Choć sierpień może jeszcze przynieść poprawę, to wielu producentów już dziś zapowiada, że ten sezon będzie należał do najbardziej stratnych od lat.