Czy Oleśnica doczeka się wreszcie własnego pomnika patriotycznego?

Red | Red
Czy Oleśnica doczeka się wreszcie własnego pomnika patriotycznego?
Większość obecnych oleśnickich monumentów to wtórnie wykorzystane niemieckie lub komunistyczne struktury – z dodanymi tablicami, zmienionymi napisami, przystosowane do nowej rzeczywistości
W Oleśnicy brakuje miejsca, które w jednoznaczny sposób upamiętniałoby polską walkę o niepodległość. Pomimo upływu lat i licznych inicjatyw, w przestrzeni publicznej wciąż dominują monumenty adaptowane z przeszłości. Dla wielu mieszkańców to za mało. W ich oczach miasto potrzebuje pomnika, który od podstaw powstanie jako świadomy wyraz narodowej pamięci, niepodległości i tożsamości.

– Czy w Oleśnicy po wojnie powstał jakikolwiek pomnik patriotyczny zaprojektowany od zera, stworzony z myślą o upamiętnieniu naszej historii narodowej? Niestety – nie – mówi Remigiusz Szczuraszek, mieszkaniec Oleśnicy i pasjonat jej historii, dodając, że większość obecnych monumentów to wtórnie wykorzystane niemieckie lub komunistyczne struktury – z dodanymi tablicami, zmienionymi napisami, przystosowane do nowej rzeczywistości.

Dyskusja o potrzebie budowy polskiego pomnika patriotycznego trwa w Oleśnicy od lat. W kadencji 2014–2018 planowano budowę Pomnika Niepodległości na placu Zwycięstwa, z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. Niestety, mimo ogłoszenia konkursu, komisja konkursowa dwukrotnie odrzuciła zgłoszone projekty i ostatecznie pomysłu nie udało się zrealizować.

Czy coś się zmienia?

Podczas kolejnej kadencji do pomysłu wrócono. – Uważam, że taki monument powinien wreszcie stanąć w naszym mieście, które 77 lat temu wróciło – po sześciu stuleciach – w granice Polski – mówił wówczas radny PiS, Kazimierz Karpienko. – Byłby on trwałym wyrazem pamięci o pokoleniach Polaków, którzy dla Ojczyzny poświęcili wszystko – również życie.

Karpienko przywołał także słowa Józefa Piłsudskiego: „Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”.

Wtedy z oleśnickiego magistratu nadeszła taka deklaracja: – Przychylam się do powstania miejsca upamiętniającego uczestników walk o wolną i niepodległą Polskę – przekazał Robert Kropielnicki, naczelnik wydziału architektury i budownictwa. Zapowiedział, że prace nad koncepcją monumentu rozpoczną się po zagwarantowaniu środków w budżecie miasta.

Ale środków ostatecznie nie zarezerwowano i pomysł – kolejny raz – umarł.

Problem symboli – dwa miejsca, żadnego wspólnego

Temat braku godnego pomnika nabrał szczególnej wyrazistości podczas tegorocznych obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. W Oleśnicy, jak w poprzednich latach, odbyły się dwa osobne wydarzenia – jedno organizowane przez Urząd Miasta przy kamieniu na ul. Rzemieślniczej, drugie przy muralu na ul. Lwowskiej.

– W dniu, który powinien jednoczyć, mamy dwa osobne zgromadzenia – i trudno nie zauważyć, jak bardzo brakuje w Oleśnicy prawdziwego, wspólnego miejsca pamięci – komentuje Remigiusz Szczuraszek.

Zwraca uwagę również na estetyczne i symboliczne mankamenty obecnych miejsc pamięci. – Mural, choć stworzony z szacunkiem, dziś tonie w reklamach fast foodów i firm kurierskich. Złośliwe hasła typu „Powstaniec z McDonalda” czy „Pamiętamy o kurierce” – niestety, trafiają w sedno. To miejsce straciło swoją moc – dodaje.

Jeszcze bardziej krytycznie odnosi się do tzw. „Pomnika Powstańców Warszawskich“ przy ul. Rzemieślniczej. – To przecież kamień po dawnym niemieckim pomniku wojennym, potem przekształcony w pomnik Milicji Obywatelskiej. Po 1989 roku został ponownie wykorzystany – tym razem jako miejsce upamiętnienia AK. Czy naprawdę nie stać nas na coś autentycznego? – pyta.

Szczuraszek przypomina też inne przypadki: pomnik kombatanta to dawny pruski monument, pomnik Chopina stoi na cokole po Bismarcku, a nawet tzw. pomnik przyjaźni polsko-radzieckiej stał na bazie poświęconej cesarzowi Fryderykowi III.

– To wszystko prowadzi do symbolicznego chaosu. Pomniki powinny być czytelne. Ich forma i materiał powinny wyrażać polską pamięć, nie być przerabianym skrawkiem obcej historii – mówi z naciskiem.

Czas na decyzję

Wszystko wskazuje na to, że Oleśnica stoi przed ważnym wyborem – czy kontynuować upamiętnianie polskiej historii poprzez przekształcanie dawnych pomników, czy wreszcie zbudować nowy, w pełni polski monument – od podstaw.

– Potrzebujemy miejsca, które nie będzie kompromisem z cudzą historią, ale świadomym symbolem naszej tożsamości. Takiego, które nie będzie dzielić – ale łączyć – podsumowuje Remigiusz Szczuraszek.

Udostępnij:
REKLAMA