Ciekawa historia. Ostatnie koszary Armii Radzieckiej w Oleśnicy
– Według opowieści Marka Górnickiego, który mieszka w sąsiednim domu – stacjonował w nim pluton żołnierzy łączności (ok. 30 osób) pod dowództwem porucznika – pisze Marek Nienałtowski. – Obsługiwali oni jakieś urządzenia łączności (radiolinię?), umieszczone w byłym zajeździe Miasto Brunszwik (zajazd wzmiankowany już w 1837 r., istniejący po drugiej stronie ulicy, na rogu ul. Ogrodowej.).
Okoliczne dzieci, jak czytamy, miło wspominają to sąsiedztwo, a to dzięki letniemu kinu, które urządzali sobie żołnierze na podwórzu posesji. Rozwieszano na garażu prześcieradło i wyświetlano filmy, na które dzieci mogły przychodzić.
– Jednak początki ich stacjonowania także wspominano z obawą. Potrafili nocą przyjść (z bronią) do sąsiednich domów i żądać wódki. Prowadzili również handel wymienny – wymieniali sprzęt wojskowy za spirytus. Zdarzało się, że po wytrzeźwieniu przychodzili sprzęt odebrać – pisze Marek Nienałtowski.
Rosjanie wyjechali w 1956 r. – Nie wiadomo czy to było związane z sytuacją polityczną w Polsce, czy może ich urządzenia, w związku z rozwojem systemów łączności, stały się przestarzałe. Wtedy też władze miejskie kazały rozebrać zajazd Miasto Brunszwik, który wcześniej częściowo wyremontowano – czytamy.
– W historii Oleśnicy wspomina się o trzech żołnierzach radzieckich – łącznościowcach, którzy podczas pożaru piwnic zamku w 1946 r. zostali poparzeni podczas gaszenia pożaru, wywołanego przez jakoby wysiedlanych Niemców (w zamku był punkt repatriacyjny). Jeden z żołnierzy trafił do szpitala (wg. niedawno odnalezionej informacji Stanisława Kokota, który także z harcerzami i kolejarzami osobiście brał udział w gaszeniu) – czytamy na www.olesnica.org
źródło: olesnica.org