Radny oświadcza i podkreśla: Mieszkańcy Oleśnicy mogą wciąż liczyć na Kazika Karpienkę
Publikujemy oświadczenie radnego Kazimierza Karpienki, które odnosi się do jego sporu z oleśnicką firmą ROM.
23 października bieżącego roku odbyło się posiedzenie Komisji Budżetu i Infrastruktury Rady Miasta Oleśnicy. Z mojej inicjatywy w porządku obrad pojawił się punkt poświęcony funkcjonowaniu spółki ROM pod kątem przestrzegania przez nią przepisów dotyczących ochrony środowiska. Zreferowałem radnym zagadnienie, przypominając historię problemu, który formalnie ma swój początek w listopadzie 2018 roku. Swoje stanowisko przedstawił prezes spółek ROM i ROM IMMO Mariusz Słowik (…)
W trakcie posiedzenia Komisji zostałem bezpardonowo zaatakowany przez prezesa belgijskich spółek, który moje działania na prośbę mieszkańców Oleśnicy nazwał moją „osobistą krucjatą przeciwko firmie ROM”, natomiast kilkuletnie naruszanie przez spółkę prawa w zakresie ochrony środowiska wytłumaczył – cytuję – „nieświadomą niekompetencją”, „przegapieniem zmiany przepisów”, brakiem wiedzy.
„Mamy zbiorową psychozę, której wyzwalaczem jest dym z komina. W tej chwili to jest paranoja, co się dzieje!” – te dwa zacytowane przeze mnie zdania wypowiedziane przez prezesa Mariusza Słowika świetnie obrazują jego stosunek do skarg i obaw mieszkańców.
Z jednej strony byłem na posiedzeniu obrażany przez przedstawiciela firmy meblowej, z drugiej – spotkałem się z całkowitą obojętnością uczestniczących w nim radnych. Jedynie przewodniczący Komisji Marek Kamaszyło przypomniał, że jest jeszcze drugi poważny problem związany z tą firmą – nielegalne spuszczanie wód opadowych na chodnik i ulicę. Dziękuję radnemu Markowi Kamaszyle za to.
Nie dziękuję natomiast radnemu Aleksandrowi Chrzanowskiemu, który moje i mieszkańców działania próbował zneutralizować, stwierdzając – cytuję – „że firma ROM dokłada wszelkich starań, żeby w dalszym ciągu produkowała” i że „jak się komuś przypnie łatkę, to ta łatka długo na nim wisi”. Radny rzucił też prezesowi koło ratunkowe w postaci stwierdzenia, że według wskazań czujników na Ratajach jest gorsze powietrze niż na Serbinowie.
Przebieg posiedzenia Komisji Budżetu i Infrastruktury był dla mnie rozczarowaniem i lekcją zarazem. Od prezesa zagranicznej spółki oleśniczanie nie usłyszeli słowa `przepraszam`. Tam, gdzie mamy do czynienia z biznesem, któremu można się narazić, egzekwując przestrzeganie prawa, następuje dziwne wycofanie osób, które kiedyś wzięły na siebie obowiązek reprezentowania mieszkańców.
Mimo takich okoliczności, nie poddam się. Wycofuję przyjęcie zaproszenia do firmy ROM, które radny Aleksander Chrzanowski rozszerzył na wszystkich radnych. Niech więc wysłuchają prelekcji o meblach tapicerowanych i spóźnionej inwestycji w ekologiczną kotłownię bez mojego udziału.
Jeśli miałbym pójść do firmy ROM, to tylko z kontrolerami, którzy sprawdzą przestrzeganie prawa i dostosowanie się do zarządzeń pokontrolnych.
Przypomnę tylko, iż mimo oświadczenia kierownictwa spółki, iżprowadzi „w pełni profesjonalną gospodarkę odpadami”, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w wyniku moich działań stwierdził coś zupełnie przeciwnego. Inspektorat wykrył, że firma ROM IMMO prowadzi termiczne przekształcanie przyjętych odpadów o kodzie 03 01 05 w zakładowej kotłowni bez wymaganego zezwolenia na przetwarzanie odpadów. W związku ze stwierdzonymi licznymi i poważnymi nieprawidłowościami Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska wydał zarządzenie pokontrolne, którym zobowiązał podmiot do wyeliminowania naruszeń.
Czekam też na definitywne rozwiązanie problemu zalewania ulicy Wileńskiej wodą opadową w terenu firmy ROM. Mimo iż spółka przerzuca winę na Spółdzielnię Mieszkaniową „Zacisze”, to niewielu przyjmuje to wyjaśnienie. Garaże spółdzielców stoją od dziesięcioleci i wcześniej nie było problemu z deszczówką. Natomiast spółka ROM obniżyła swój teren i zagospodarowała do tego stopnia, że powierzchni biologicznie czynnej zostało tam niewiele. Prezes Mariusz Słowik przyznał publicznie, że podjął działanie niezgodne z prawem, żeby skierować deszczówkę poza administrowany przez siebie teren, czyli na ulicę.
Pozostaje jeszcze pytanie, czy ten zakład meblowy, ulokowany w pobliżu bloków mieszkalnych i mający na swoim terenie przedszkole, jest bezpieczny pod względem pożarowym. Nie wszyscy zapomnieli, że w poprzedniczce firmy ROM w tym miejscu spaliło się w 1995 roku pięć osób. Na sesji w bieżącym roku usłyszeliśmy od obecnego komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej, że w firmie ROM stwierdzono naruszenie przepisów także w zakresie bezpieczeństwa. Nie chcemy powtórki tragedii sprzed 28 lat.
Reasumując, oświadczam, że będę działał tak jak dotychczas, jak tego oczekują ode mnie mieszkańcy. Nie cofnę się, mimo przykrości i rozczarowań, jakie mnie spotykają. Mieszkańcy Oleśnicy mogą wciąż liczyć na Kazika Karpienkę.
Kazimierz Karpienko
radny Miasta Oleśnicy