Przed oleśnickim sądem zeznawały działaczki Oleśnickich Bid

Red | Red
Przed oleśnickim sądem zeznawały działaczki Oleśnickich Bid

Dzisiaj w Sądzie Rejonowym w Oleśnicy odbyła się kolejna rozprawa dotycząca pseudohodowli psów w Kolonii Strzelce i Nowej Wsi Goszczańskiej. Oskarżonym jest jej właściciele Radosław B.

Zeznania złożyła mm.in. Magdalena Gmerek. – Dostaliśmy zgłoszenie anonimowe że w Kolonii Strzelca mieszkają Bułgarzy z dużą ilością psów – relacjonowała wydarzenia z lutego 2018 roku wolontariuszka  z fundacji Oleśnickie Bidy. – 17 lutego pojechaliśmy na miejsce sprawdzić co się dzieje. Z daleka słychać było szczekające psy. Wołaliśmy kogoś, ale nikt nie wyszedł. Na polu przy płocie zobaczyliśmy kilka martwych szczeniaków. Zadzwoniłam po policję. Z posesji w międzyczasie wyszedł młody człowiek, od którego czuć było won alkoholu. Zaczęliśmy rozmawiać. Powiedział że dogląda tu zwierząt na zlecenie oskarżonego. Poprosiłam, aby wpuścił nas na posesję, ale on stwierdził, że musi zapytać pana B., czy on na to pozwoli. Dał mi słuchawkę i ja rozmawiałam z B., który stwierdził, że te psy to pozostałość po hodowli jego mamy, a on je trzyma bo je kocha i ma sentyment. Powiedział, że się chce dogadać. Chyba się wystraszył, bo zaproponował, że odda psy nierasowe a rasowe wysterylizuje.

Zeznania podczas dzisiejszej rozprawy złożyło w sumie osiem osób. Proces pomału zmierza ku finałowi. Radosław B.  nie ma sobie nic do zarzucenia i podczas wcześniejszych rozpraw nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Twierdził, że zwierzęta miały dobre warunki, był systematycznie karmione, miały dostęp do wody, a fotografie wykonane przez interweniujące w jego gospodarstwach działaczki fundacji Oleśnickie Bidy, zostały zrobione tak, by pokazać najbrzydsze i najbardziej zaniedbane miejsca gospodarstwa. – Mój pracownik, który podczas pobytu działaczek w gospodarstwie dostał zakaz dosypywania jedzenia do misek, bo to nie pasowało tym paniom do zdjęć – mówił.

Udostępnij:
REKLAMA