Okolice Wrocławia pierwszym celem wojny atomowej?
Do takich wniosków doszli z Princeton University. Gdyby wybuchła wojna między USA i Rosją, pierwsza bomba atomowa spadłaby w okolicach Wrocławia – tak wynika z ich symulacji.
O sprawie pisze „Gazeta Wrocłwska”. – Naukowcy z Princeton University w New Jersey zaprezentowali czterominutowy film „Plan A”, na którym pokazują symulację pierwszych godziny globalnego konfliktu atomowego między USA i Rosją. Powstała ona na podstawie realnego rozmieszczenia broni atomowej, jej rodzajów oraz celów, które mogłyby atakować – czytamy na portalu „Wrocławskiej”. Symulacja pokazuje jak konwencjonalny konflikt między USA i Rosją przeradza się w konflikt nuklearny. Wojna zaczyna się, gdy Rosja wystrzeliwuje z okręgu kaliningradzkiego ostrzeżenie – pocisk atomowy, którego celem jest Dolny Śląsk, obszar między Wrocławiem a granicą z Niemcami. Amerykanie odpowiadają, a wymiana szybko przeradza się w taktyczną wojnę nuklearną w Europie.
Z symulacji wynika, że bomby atomowe, które spadłyby na Ziemię podczas konfliktu, zabiłby około 34 milionów ludzi w mniej niż pięć godzin. Większość umarłaby w ciągu 45 minut. Około 57 milinów zostałoby rannych. Liczba ta nie obejmuje osób, które ucierpiałyby później w wyniku napromieniowania.