„Nie musisz radzić sobie sam”. O odwadze proszenia o pomoc i zdrowiu psychicznym kobiet i mężczyzn

W swojej pracy spotykam ludzi w bardzo różnych momentach życia. Przychodzą z lękiem, przewlekłym stresem, poczuciem przeciążenia, problemami w relacjach, po stracie, w kryzysie związku, z niskim poczuciem własnej wartości. Czasem mówią już na pierwszym spotkaniu: „Nie wiem właściwie, od czego zacząć. Po prostu czuję, że dłużej sam/sama sobie z tym nie poradzę”.
I to wystarczy, żeby zacząć rozmowę.
Nie trzeba mieć diagnozy. Nie trzeba wiedzieć, jak nazwać to, co się z nami dzieje. Nie trzeba też czekać do momentu, w którym przestajemy funkcjonować.
Mężczyźni też potrzebują miejsca, w którym nie muszą być silni
W gabinecie widzę również pewną zmianę, która bardzo mnie cieszy.
Kobietom często łatwiej jest powiedzieć: „Potrzebuję pomocy”. Coraz częściej jednak drzwi gabinetu otwierają również mężczyźni.
Przychodzą mężowie, partnerzy, ojcowie, młodzi mężczyźni. Niejednokrotnie długo wcześniej próbowali poradzić sobie sami.
Bo przecież trzeba być silnym.
Trzeba dawać radę.
Trzeba utrzymać rodzinę.
Nie można się rozsypać.
Tylko że człowiek nie przestaje odczuwać lęku, smutku, samotności czy bezradności dlatego, że nauczono go o nich nie mówić.
Siła nie zawsze oznacza zaciskanie zębów. Czasami siłą jest powiedzenie: „Nie radzę sobie. Potrzebuję z kimś porozmawiać”.
I chciałabym, żebyśmy coraz częściej pozwalali na to również mężczyznom.

Im więcej o tym mówimy, tym mniej musimy się tego wstydzić
Przez wiele lat korzystanie z pomocy psychologa było obciążone stereotypami. Na szczęście to się zmienia.
Chciałabym jednak, żebyśmy poszli jeszcze dalej.
Żeby rozmowa o napadach lęku była równie naturalna jak rozmowa o bólu kręgosłupa. Żeby człowiek w żałobie nie słyszał, że „musi się wziąć w garść”. Żeby mężczyzna mógł powiedzieć, że jest mu źle, bez obawy, że ktoś zakwestionuje jego siłę. Żeby kobieta nie musiała udowadniać wszystkim dookoła, że daje sobie radę, kiedy w środku czuje się całkowicie wyczerpana.
Im głośniej będziemy mówić o zdrowiu psychicznym, tym łatwiej będzie nam zauważać problemy, szukać pomocy i wspólnie sobie z nimi radzić.
Nie chodzi o to, żeby każde trudne doświadczenie zamieniać w diagnozę. Chodzi o to, żebyśmy przestali czekać z rozmową do momentu, kiedy naprawdę nie mamy już siły.
Z okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego chcę zrobić coś dla mieszkańców Oleśnicy
Dlatego w Pro Mindfulness -Harmonia Umysłu chciałabym zaprosić mieszkańców Oleśnicy do udziału w bezpłatnym cyklu trzech kameralnych spotkań poświęconych zdrowiu psychicznemu.
Powstaną dwie oddzielne grupy – dla kobiet i dla mężczyzn.
To nie będzie terapia grupowa. Chcę stworzyć przestrzeń do zwyczajnej, bezpiecznej rozmowy i psychoedukacji.
Porozmawiamy o tym, jak rozpoznawać przeciążenie psychiczne, dlaczego tak długo próbujemy radzić sobie sami, jak stres i emocje wpływają na nasze codzienne funkcjonowanie oraz gdzie przebiega granica pomiędzy „mam gorszy czas” a momentem, w którym warto zwrócić się po profesjonalną pomoc.
Chciałabym również, aby było to miejsce, w którym można zadawać pytania bez obawy przed oceną.
Udział we wszystkich trzech spotkaniach będzie bezpłatny. Liczba miejsc będzie ograniczona, aby zachować kameralny charakter spotkań.
Osoby zainteresowane udziałem mogą zgłaszać się telefonicznie: 515 597 264
lub mailowo: kontakt@promindfulness.pl
W zgłoszeniu wystarczy podać imię oraz informację, czy zapis dotyczy grupy kobiet, czy mężczyzn. Terminy spotkań zostaną przekazane osobom zapisanym.
Jedna rozmowa może być początkiem zmiany
Nie obiecam nikomu, że jedna rozmowa rozwiąże wszystkie problemy. Psychologia tak nie działa.
Ale jedna rozmowa może sprawić, że po raz pierwszy nazwiemy to, co od miesięcy nosimy w sobie. Może pomóc zobaczyć, że istnieje inne rozwiązanie. Może być początkiem szukania pomocy.
A czasami może po prostu przynieść ulgę wynikającą z tego, że nie musimy już być z tym sami.
Z okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego chciałabym więc zostawić mieszkańców Oleśnicy z jednym zdaniem:
Nie czekajmy z troską o siebie do momentu, kiedy zabraknie nam siły. Proszenie o pomoc nie odbiera nam siły. Czasami właśnie od tego zaczyna się odzyskiwanie jej.
mgr Arleta Wojtczak
psycholog | psychoterapeuta | seksuolog | interwent kryzysowy
Pro Mindfulness-Harmonia Umysłu, Oleśnica