Fragmenty muru berlińskiego nadal stoją w polu między Twardogórą a Oleśnicą

Red | Red
Fragmenty muru berlińskiego nadal stoją w polu między Twardogórą a Oleśnicą

Wiesław Mazurkiewicz przypomniał historię fragmentów muru berlińskiego, który w latach dziewięćdziesiątych trafił na tereny między Twardogórą a Oleśnicą.

– Mur berliński, właściwie jego elementy stoją w polu otoczonym lasem, zaledwie 16 kilometrów od Oleśnicy – pisze miejski aktywista, który wybrał się w tamte rejony powiatu z aparatem fotograficznym. – To największa kolekcja betonowej zapory na świecie, nie licząc tego co dzieliło Berlin i tam zostało na pamiątkę. To wymarzony cel wycieczki rowerowej za miasto. Szlak pieszo/rowerowy prowadzi właśnie przy tej atrakcji, oraz przez piękny las pełen grzybów z zbiornikami wodnymi, malowniczymi osadami.

– Sam zabytek, przy którym stały armie, zabijano ludzi, w ciszy przyrody, robi wrażenie bezcelowości podziałom, dzielenia ludzi, bezsensownej wojny, ale też sprzeciw tyrani. Dostęp wolny, bezpłatny. Nie niszczcie tego zabytku, jest naprawdę drogi – apeluje pan Wiesław.

Historię tego miejsca przypomina też autorzy bloga My Tu i Tam:

Dr Ludwik Wasecki, w swoim życiu spotkał mur w dosłownym tego słowa znaczeniu. Po tym jak przeniósł się do Szwecji władze PRL nie pozwoliły mu wrócić do kraju by odwiedzić rodziców, rodzice nie mogli wyjechać do Szwecji – z pomocą przyszedł Berlin. To tam się spotykali, to tam dr Wasecki przekraczał mur przechodząc na wschodnią część Berlina.

10 listopada 1989 roku ogłoszono otwarcie przejść granicznych w Berlinie. Dr Wasecki zabrał ze swojego gabinetu wiertło dentystyczne i dołączył do ekipy demontującej mur berliński. Zabrał ze sobą odłamek muru i wpadł na pomysł, by opisać swoją historię przez sztukę z wykorzystaniem muru berlińskiego. Tak powstała praca „Złota przyszłość” z imitacją muru. Instalacja była jakby podzielona na dwie części przebita przez trabanta.

Z jednej strony mur był kolorowy a trabant złoty, by z drugiej strony całość była szara jak cały blok wschodni. Zdjęcie instalacji dr Wasecki powiesił w swoim gabinecie. Dostrzegł je jeden z pacjentów i stwierdził, że musiałby to zobaczyć dyrektor muzeum Muru Berlińskiego dr Hildebrand. Rok później udaje się obu panom spotkać. W tamtym czasie segmenty muru berlińskiego było można kupić, jednak ceny dochodziły nawet do 15 000 marek.

Z pomocą przyszedł dr Hildebrant, który pomógł Waseckiemu kupić segmenty muru w zamian za darowiznę dla muzeum. Tak pierwsze segmenty muru trafiły do doktora, który postanowił je przewieźć do Polski w pobliże Oleśnicy. Celnicy nie bardzo wiedzieli, jak mają potraktować kawałki betonu, natomiast mieszkańcy snuli opowieści, że powstanie drogi hotel z wykorzystaniem muru.

Okazało się jednak, że dr Wasecki miał inny plan. Chciał utworzyć z muru kształt paraboli.

W 1991 roku dostał informację o możliwości nabycia kolejnych elementów muru. Segmenty zostały wystawione na aukcji w Monte Carlo. Tak się składa, że wszystkie sztuki zostały sprzedane, jednak nie wszystkie zostały odebrane przez kupujących. W tym momencie wkracza dr Wasecki i za symboliczną kwotę odkupuje mur z drugiej ręki. Tak powiększa się jego kolekcja.

W pewnym momencie posiada ponad 30 segmentów (niektóre źródła mówią o 40). Okazuje się, że jego kolekcja jest największą kolekcją muru berlińskiego na świecie, oczywiście nie wliczając w to samego Berlina.

Jak trafić na ekspozycję?

Po wjeździe do Sosnówki od strony Twardogóry należy skręcić za domem o numerze 17 w drogę piaszczystą. Pod lasem jest miejsce by zostawić auto. Mimo ogrodzenia spokojnie można wejść na teren posesji w wyznaczonym miejscu i przejść wydeptaną ścieżka pod sam mur.

fot. Wiesław Mazurkiewicz
źródło: My-Tu i Tam. Podróże w miejsca nieoczywiste

Udostępnij:
REKLAMA