Dramatyczne zdarzenie nad oleśnickimi stawami. Kobieta dotkliwie pogryziona przez psa
Do zdarzenia doszło 13 maja około godziny 7:15. Oleśniczanka Wanda Szafrańska relacjonuje, że zauważyła właściciela z psem z odległości około 20 metrów. Właściciel, którego poszkodowana znała z wcześniejszych rozmów, zdecydował się spuścić zwierzę ze smyczy.
– Właściciel spuścił Dragona, żeby się ze mną przywitał. Jak podbiegł do mnie, ja się nachyliłam z wyciągniętą ręką i chciałam się przywitać. W tym czasie rzucił się na mnie. Odepchnęłam go łokciem, a on złapał mnie za prawą rękę i zaczął gryźć oraz szarpać – opisuje dramatyczne chwile kobieta.
Właściciel odciągnął psa, jednak rany były na tyle głębokie, że kobieta doznała silnego krwotoku. Będąc w głębokim szoku, pani Wanda udała się do szpitala pieszo, gdzie zszyto rany szarpane i wykonano prześwietlenie RTG.
O zdarzeniu zostali powiadomieni funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy. – Policjanci przyjęli zawiadomienie od zgłaszającej, która wskazała, że w godzinach porannych została pogryziona przez psa nad stawami przy ul. Spacerowej w Oleśnicy. Pies nie był właściwie zabezpieczony. Kobiecie udzielono pomocy medycznej w szpitalu, gdzie opatrzono jej obrażenia – mówi OlesnicaInfo.pl Karolina Walczak, oficer prasowa komendy.
Walka o zdrowie trwa
Obecnie kluczową kwestią jest ustalenie, czy pies posiada aktualne szczepienia przeciwko wściekliźnie. Szpital zgłosił sprawę do sanepidu oraz służb weterynaryjnych. Dla pani Wandy informacja ta jest krytyczna – jeśli okaże się, że pies nie był szczepiony, kobietę czeka bolesne leczenie na Oddziale Zakaźnym we Wrocławiu. Poszkodowana podkreśla, że mimo wcześniejszej znajomości z właścicielem, pies bezwzględnie powinien mieć założony kaganiec.
– Obecnie policjanci będą prowadzić postępowanie najprawdopodobniej w kierunku art. 77 Kodeksu wykroczeń, dotyczącego niezachowania nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia – mówi w rozmowie z nami Karolina Walczak z oleśnickiej policji.