REKLAMA

Atak psów na młodą kobietę. Utajniona rozprawa i emocje w oleśnickim sądzie

Red | Red
Atak psów na młodą kobietę. Utajniona rozprawa i emocje w oleśnickim sądzie
Przed Sądem Rejonowym w Oleśnicy odbyła się dziś kolejna rozprawa w głośnej sprawie pogryzienia młodej kobiety przez psy rasy American Bully. Do dramatycznych wydarzeń doszło w maju 2024 roku w Świerznej. Dzisiejsze posiedzenie sądu zostało utajnione, co tylko spotęgowało emocje, które towarzyszą tej sprawie.
REKLAMA

Podczas rozprawy zeznawali świadkowie, w tym m.in. rodzice poszkodowanej kobiety oraz siostry oskarżonego. Sama Dominika Sz. nie była obecna na sali sądowej. Nie stawił się również oskarżony Marcin K., właściciel psów, które zaatakowały młodą kobietę. W budynku sądu pojawiła się natomiast grupka mieszkańców Świerznej, którzy – mimo upływu czasu – wciąż obawiają się o swoje bezpieczeństwo.

– Ta część wsi, w której doszło do tej tragedii, była miejscem spacerów wielu mieszkańców. Dziś w tamtym kierunku się nie zapuszczamy, bo jest obawa, czy psy ponownie nie zaatakują – mówił Jacek Zawiślak, jeden z mieszkańców. Jego zdaniem wydarzenia z ubiegłego roku negatywnie wpłynęły na wizerunek miejscowości. – Świerzna straciła na popularności wśród potencjalnych nowych mieszkańców. Wszystko dlatego, że ten problem nadal nie jest rozwiązany – dodał.

Mieszkańcy podkreślają, że już po ataku próbowali interweniować. – Zaraz po zdarzeniu napisaliśmy petycję, pod którą podpisało się 150 osób. Skierowaliśmy ją do gminy, weterynarii i prokuratury. Odpowiedź przyszła tylko z gminy, która przyznała, że nie ma narzędzi prawnych, by nam pomóc. Prokuratura nie odpowiedziała w ogóle – relacjonuje Zawiślak. Jak dodaje, po pewnym czasie osobiście udał się do prokuratury z pytaniem, co mieszkańcy mogą zrobić, jednak i tam nie uzyskał żadnej konkretnej odpowiedzi.

Tragiczne majowe popołudnie

Przypomnijmy, że proces Marcina K. dotyczy ataku, do którego doszło w majowy weekend 2024 roku. Dominika Sz. jechała wówczas na rolkach, gdy z posesji oskarżonego wybiegły psy rasy American Bully. Zwierzęta zaatakowały kobietę, powodując u niej rozległe obrażenia. – Była w śpiączce farmakologicznej, a obrażenia, których doznała, są bardzo poważne – informowała wówczas Beata Ciesielska, prokurator rejonowa w Oleśnicy.

Poszkodowana z ciężkimi ranami głowy, szyi, klatki piersiowej, barków i nóg została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala. Jej stan był bardzo ciężki.

Z ustaleń śledczych wynika, że właściciel psów oraz jego ojciec próbowali ratować kobietę. – Częściowo im się to udało. Kiedy jeden z psów zaatakował ojca sprawcy, właściciel własnym ciałem osłaniał pokrzywdzoną, przyjmując na siebie ugryzienia, gdy psy nie chciały odstąpić od ataku – relacjonowała prokurator Ciesielska.

Marcin K. usłyszał zarzuty narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz naruszenia czynności narządów ciała. Do akt sprawy dołączono opinię biegłego, który ocenił skalę obrażeń odniesionych przez Dominikę Sz. Podczas pierwszej rozprawy oskarżony przyznał się do zarzucanego mu czynu. Prokuratura nie wnioskowała jeszcze o wymiar kary – mężczyźnie grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA