Rafał Tomkiewicz: Potrafię nakręcać ludzi do dobrej zabawy

Red | Red
Rafał Tomkiewicz: Potrafię nakręcać ludzi do dobrej zabawy

Rafał Tomkiewicz. Na co dzień DJ – KONFERANSJER – PREZENTER – LEKTOR, a przede wszystkim mąż i tato.

– To zaczęło się jeszcze w Radiobudzie w Dzierżoniowie. Była końcówka lat 80. Czasy, kiedy młodzież była przyporządkowana do przeróżnych subkultur – tak swoje początki za konsolą wspomina Rafał Tomkiewicz. – Depesze, NKOTB-owcy, metale. Byłem sympatykiem niemal wszystkich, a oni nie mogli zrozumieć, że nie chcę się określić. Po prostu uwielbiałem różnorodność. Tak jest do dzisiaj.

Na poważnie jednak przygoda z mikrofonem zaczęła się dla pana Rafała we Wrocławiu w połowie lat 90. – W przerwie wykładów na wydziale fizyki usłyszałem o naborze do jednej ze stacji radiowych – opowiada. – Tydzień później, stałem na korytarzu Radia Klakson z prawie trzema setkami innych chętnych. Próba lektorska i zapytanie o… głębokość Odry pod Warszawą. Sam nie wiem jakim cudem odpaliłem, że taka, jak Wisły pod Wrocławiem. Wystarczyło… – uśmiecha się. – Rok później miałem już swój poranek i listę przebojów. Było fajnie, ale ciągle czegoś brakowało. Później był dyrektor muzyczny Radia Traffic FM, wydawca wiadomości ekonomicznych w stacji – Radio Aplauz i redaktor naczelny portalu AutoInternet. W końcu pojawiła się telewizja kablowa i internetowa, ale zawsze najważniejsze było dla niego sito mikrofonu. – Koncert Beaty Kozidrak, który prowadziłem i tysiące ludzi przed sceną uświadomił mi, że potrafię jeszcze coś innego. Potrafię nakręcać ludzi do dobrej zabawy – mówi.

Jakie wydarzenia obsługuje Rafał Tomkiewicz?

– Eventy, bale, jubileusze, bankiety, a nawet wesela czy urodziny. Jednym słowem – imprezy. W końcu znalazłem swój żywioł – wylicza, podkreślając, że zawsze najważniejszy był, jest i będzie dla niego profesjonalizm. – Zaczynając od kultury języka i wypowiedzi, wizerunku zewnętrznego, a kończąc na sprzęcie – mówi. – I chyba dlatego, do dzisiaj, towarzyszy mi trema. XXV lat z mikrofonem, a ja nadal ją mam, bo gdzieś w głębi wiem, że rutyna zabija.

Pan Rafał przyznaje też, że ludzie często popełniają podstawowy błąd podczas organizacji imprez. – Skupiają się zazwyczaj na wystroju, czy menu (oczywiście są bardzo ważne), odstawiając konferansjera, muzykę i światła na drugi, a nawet trzeci plan. A to jeden z najważniejszych elementów układanki – mówi. – Spotkania, wspólne ustalenia, muzyka, animacje, a na końcu scenariusz. DJ musi Was poznać. Musi zaiskrzyć. Bez tego nie będzie dobrej zabawy. Oczywiście nigdy żadnych nacisków, a jedynie sugestie. To Wasz Dzień, Wasza Chwila. O wszystkim decydujecie Wy. Więc zawsze spotykam się po trzy, a czasem cztery razy – podkreśla. – Muszę wiedzieć, mieć pewność, że niczego nie pominąłem. Wszystko musi być zapięte na ostatni guzik, bo każdy z nas jest wyjątkowy. I taka również powinna być impreza. Powtórki nie będzie!

Nasz rozmówca przyznaje też, że bywają i ciężkie chwile. – Zwłaszcza podczas pakowania. 800 kg sprzętu robi swoje – śmieje się. – Ale na pewno, najwięcej jest radości i doskonałej zabawy. A kiedy pracuję kolejny raz z takimi ludźmi jak: Piotr Bałtroczyk, Irek Krosny, Tetiana Galitsyna, Andrzej Poniedzielski, czy Mariusz Kiljan i oni mówią mi – GOOD JOB, to już chcę się pakować na kolejny wyjazd – uśmiecha się.

KONTAKT DO RAFAŁA TOMKIEWICZA

/ts/

Udostępnij:
REKLAMA