Ogólnopolskie media i policja zajmują się sprawą pana Adama pomówionego w internecie
Fakt24.pl opisuje nagłośnioną przez nas sprawę oleśnickiego przedsiębiorcy oskarżonego niesłusznie o przejechanie psa.
– W środę wpłynęła do nas skarga w związku ze zniesławieniem. Skarga została przyjęta i zostanie przekazana do sądu – powiedziała Fakt24 sierż. szt. Aleksandra Pieprzycka z Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy.
Powielanie nieprawdziwych informacji
Pan Adam przyjął sobie za cel znalezienie sprawcy całego zamieszania, który go pomówił i zniesławił. – Chciałbym stanąć z nim twarzą w twarz i usłyszeć, co ma mi do powiedzenia – zaznaczył. Do tej pory – jak się okazuje – tylko nieliczni przeprosili pana Adama za pomówienie. – Usłyszałem, że skoro zamieściłem oświadczenie, to „tematu nie ma, nic się wielkiego nie stało” – wyjaśniał przedsiębiorce. Ale dla pana Adama stało się, i to dużo. To nie tylko straty moralne, ale i najgorsza z możliwych „reklam” firmy. – Jestem wyrozumiały i tolerancyjny, ale są granice. Tak nie można robić. Ktoś powinien za to odpowiedzieć. Trzeba myśleć, co się robi – zaznaczył nasz rozmówca. Jak dodał, nikt nie zwalnia nas z obowiązku myślenia i trzeba mieć świadomość, że można kogoś skrzywdzić.
– Jeśli umiesz czytać, to czytaj ze zrozumieniem i używaj mózgu. Nie powielaj niesprawdzonych informacji. Internet ma wielką moc – podkreślił w rozmowie z Fakt24 pan Adam. Mężczyzna przyznał, że Facebook nie zareagował na pełne agresji komentarze, nikt tego nie kontrolował, choć powinien. – Nie żyjemy w średniowieczu. To tak jakby wyszedł na ulicę, pokazał na kogoś palcem i nazwał go zbrodniarzem. I co, wszyscy ludzie by się na niego rzucili? – pytał przedsiębiorca.
„Walczymy o prawa, ale nie kosztem niszczenia innych”
Przedsiębiorca przyznał, że ma żal do organizacji, która umieściła informację na swojej stronie i nie moderowała komentarzy. – Pozwolono na samosąd – powiedział. – Walczmy o prawa zwierząt, ale nie kosztem niszczenia innych. Nikt nam nie daje prawa do niszczenia człowieka – zaznaczył.
Nasz rozmówca podkreślił, że nie broni człowieka, który potrącił zwierzę. – Ja sam mam owczarka niemieckiego i kotka i nie dałbym ich skrzywdzić. Sprawca powinien odpowiedzieć za to, co zrobił. Ale od tego są służby – podkreślił.
Zielonogórskie towarzystwo opieki nad zwierzętami przyznało w rozmowie z Fakt24, że dyskusja była moderowana, lecz nie przez całą dobę, ze względu na konieczność wykonywania innych obowiązków przez wolontariuszy. Zamieszczono także post, w którym wskazano firmy, które zostały niewinnie zaatakowane. – Udostępniliśmy również artykuł o osobie pokrzywdzonej. Sprzeciwiamy się mowie nienawiści, nie chcemy samosądów – wyjaśniono nam. – Prosiliśmy wielokrotnie, żeby ludzie zaprzestali ataków, niestety wtedy jesteśmy atakowani również i my. Profile organizacji pro zwierzęcych są pełne agresji w komentarzach i tak naprawdę mamy z tym problem – zaznaczono.
Jak się okazuje, zielonogórska organizacja jest przerażona sytuacją i zastanawia się nad rozwiązaniem inspektoratu. – Nigdy nie chcieliśmy działać tak, by były krzywdzone inne osoby, zwłaszcza niewinne. Jesteśmy za wymierzaniem kary, ale przed sądem. Życzenia śmierci, groźby są dla nas niedopuszczalne – podkreślono. – To bardzo mocno przekroczyło granicę. Jeśli ludzie nie przestaną bawić się w samosądy, skończy się to tragedią. Muszą sobie uświadomić, że ich zachowanie jest w świetle prawa przestępstwem, że groźby są karalne. Takie zachowanie bardziej przybliża społeczeństwo do zachowań oprawców a nie obrońców zwierząt – wyjaśniono nam.
Z informacji, które przekazała Fakt24 zielonogórska organizacja, wynika, że problem z atakowaniem innych firm zaczął się wtedy, kiedy sprawca zdarzenia usunął swoje konto osobiste i firmowe. Wówczas „bez weryfikacji zaczęto wybierać pierwsze lepsze profile”.
Wystarczy jedno kliknięcie, by zniszczyć komuś życie
Pan Adam wyjaśnił, że upublicznił informację o tym, co go spotkało, by inne osoby, które mają podobne problemy, nie bały się działać. – Trzeba działać, używać różnych mechanizmów, nagłaśniać sprawę. By takie sytuacje się nie powtarzały – powiedział. Jak się okazuje, oleśnicki przedsiębiorca nie jest jedyną osobą pomówioną w tej sprawie.
– Przerażające jest to, że ktoś jednym kliknięciem – bez zweryfikowania informacji – burzy harmonię życia drugiemu człowiekowi i nie poczuwa się do odpowiedzialności, nie ponosi za to konsekwencji. Jak spokojnie spać w tym kraju, jak nie wiesz, czy rano nie obudzisz się jako przestępca? – powiedział pan Adam.