Remont na marne? Zabytek w Oleśnicy odzyskał blask, by od razu paść łupem wandali
Zabytkowy obiekt zyskał nowy blask dzięki kosztownym i czasochłonnym pracom renowacyjnym. Efekt cieszył jednak mieszkańców wyjątkowo krótko. Na odrestaurowanej powierzchni muru wandale zdążyli już wymalować pierwsze bazgroły. Z relacji wynika również, że bezpośrednie otoczenie świątyni nie przestało pełnić roli popularnej meliny – wciąż zalegają tam ślady po libacjach alkoholowych.
– Na nic zdały się moje wcześniejsze apele o zabezpieczenie odrestaurowanych murów kościoła św. Jerzego w Oleśnicy – komentuje z goryczą Remigiusz Szczuraszek. – Ostrzegałem, że bez monitoringu lub odpowiedniego ogrodzenia prędzej czy później świeżo wyremontowana elewacja stanie się celem wandali. Niestety, długo nie trzeba było czekać.
Szczuraszek zwraca uwagę na zmarnowany potencjał, pracę specjalistów oraz nakłady finansowe, które pochłonął remont. Jak podkreśla, najwięcej emocji budzi bierność decydentów, bo dewastacji można było uniknąć, wprowadzając podstawowe środki prewencji: montaż kamer czy tymczasowe wygrodzenie terenu.
– Szkoda pieniędzy, pracy konserwatorów i przede wszystkim zabytku, który dopiero co odzyskał swój dawny wygląd. Tym bardziej irytuje fakt, że można było temu przynajmniej spróbować zapobiec – punktuje.