Skarga do radnych na radnego. Pawłowski: Podzielam rozgoryczenie. Jankowski: To polityczny atak
Sprawa ujrzała światło dzienne podczas wczorajszej sesji Rady Miasta, gdy w punkcie dotyczącym komunikatów przewodniczącego poinformowano o pismach, które wpłynęły do biura rady. Jak się okazało, dotyczyły one m.in. działalności internetowej radnego Dawida Jankowskiego.
– Informacja o tej korespondencji była dla mnie zaskoczeniem. Nie spodziewałem się, że tym razem będę zapoznawał się z korespondencją dotyczącą bezpośrednio mnie – relacjonuje radny. Jak ustalił po wglądzie w dokumentację, autor przesłał łącznie trzy wiadomości w sierpniu i wrześniu, kwestionując treści publikowane przez niego w sieci oraz pytając o standardy etyczne obowiązujące radnych i pogodzenie mandatu z tak dużą aktywnością w internecie.
Wiceprzewodniczący odpowiada: „Podzielam rozgoryczenie”
Na pierwsze z pism odpowiedział wiceprzewodniczący Rady Miasta Oleśnicy Piotr Pawłowski (pismo z 2 września 2026 r.). W oficjalnej odpowiedzi wyjaśnił ramy prawne funkcjonowania samorządu:
Ani Przewodniczący Rady Miasta Oleśnicy, ani Rada Miasta Oleśnicy, nie posiadają żadnych instrumentów dyscyplinujących poszczególnych członków Rady. Każdy z osobna odpowiada za standardy sprawowania swojej funkcji, a organ uchwałodawczy nie posiada kompetencji do zajmowania stanowiska w tym przedmiocie (…) Rada Miasta Oleśnicy nie jest instytucją »nadrzędną« nad Radnymi” – napisał Piotr Pawłowski.
Jednocześnie wiceprzewodniczący nie powstrzymał się od prywatnej oceny internetowej aktywności klubowego kolegi:
Osobiście podzielam Pana rozgoryczenie i nie popieram propagowania radykalnych i podszytych tak zwanym hejtem treści w Internecie. Uważam, że wykraczają one poza ramy standardowego dyskursu politycznego – dodał Pawłowski, wskazując, że osoby czujące się dotknięte mogą dochodzić ochrony dóbr osobistych na drodze prawnej.
„To opinia konkurenta politycznego, a nie bezstronna ocena”
Dawid Jankowski odniósł się bezpośrednio do słów wiceprzewodniczącego, wskazując na tło polityczne:
– Z pewnym dystansem przyjmuję tezy formułowane przez wiceprzewodniczącego Pawłowskiego, który jest jednocześnie jednym z liderów lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej. Wielokrotnie w swoich mediach społecznościowych pokazywałem przykłady komentarzy i wiadomości kierowanych pod moim adresem przez osoby otwarcie sympatyzujące z KO lub stojące po przeciwnej stronie sporu. Z tego powodu nie traktuję tego jako bezstronnej oceny, lecz jako opinię przedstawiciela konkurencyjnego środowiska politycznego – komentuje radny.
Jankowski stanowczo odrzuca również zarzuty, jakoby czas poświęcany mediom społecznościowym odbijał się na jego obowiązkach samorządowych:
– Ten zarzut uważam za chybiony. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że jestem jednym z najaktywniejszych radnych tej kadencji. Do każdej sesji przygotowuję się przez wiele dni, regularnie składam interpelacje, podejmuję sprawy mieszkańców i zabieram głos na sesjach. Jednocześnie media społecznościowe to dziś podstawowe narzędzie komunikacji politycznej. Moje profile pod względem zasięgów i zaangażowania znajdują się w ścisłej czołówce profili politycznych w Polsce – zaznacza.
„Brutalizacja języka nie dotyczy tylko jednej osoby”
Radny zwraca również uwagę na drugą stronę medalu internetowej debaty publicznej:
– Paradoksalnie zarzuty dotyczące rzekomego „hejtu” pojawiają się w sytuacji, w której sam regularnie otrzymuję w internecie wyzwiska, obraźliwe wiadomości, a niekiedy również groźby śmierci, które zgłaszam odpowiednim służbom. Problem brutalizacji języka w internecie jest zdecydowanie szerszy i nie powinien być sprowadzany do aktywności jednego radnego – mówi.
Jankowski zapowiada, że mimo skarg i krytyki nie zamierza rezygnować ze swojego stylu prowadzenia działalności publicznej:
– Odbieram tę serię pism jako próbę wywarcia na mnie presji. Szanuję prawo autora do krytyki i składania pism, ale równie konsekwentnie będę korzystał ze swojego prawa do przedstawiania własnych poglądów. Jeżeli intencją tych działań miało być doprowadzenie do tego, żebym przestał publikować swoje opinie, to zapewniam, że taki skutek nie nastąpi – podsumowuje samorządowiec.