Wraca temat stypendiów. Rodzice rozgoryczeni kwotami: „Córka uznała, że nie warto się starać”
Wiosenna decyzja oleśnickich radnych o drastycznym podniesieniu poprzeczki dla uczniów klas IV–VIII wciąż budzi emocje. W roku szkolnym 2026/2027, aby sięgnąć po stypendium Burmistrza Miasta, uczeń musi wypracować na świadectwie średnią co najmniej 5,8, co w praktyce oznacza niemal same szóstki. Gdy jednak na konta rodziców wpłynęły tegoroczne przelewy za dotychczasowe osiągnięcia, fala frustracji wezbrała na nowo.
„Żart jakiś to jest u nas”
Do redakcji napisała mama jednej z wyróżnionych uczennic, nie kryjąc rozczarowania kwotami, jakie miasto przeznacza na nagradzanie talentów:
– W tym roku dostaliśmy chyba najniższe stypendium od trzech lat: 250 zł za artystyczne i 300 zł za naukowe. Córka stwierdziła, że to po prostu nie jest warte starania się o cokolwiek – mówi, twierdząc, że w innych gminach uczniowie dostają po 800, 1000 zł lub więcej. – Żart jakiś to jest u nas. Ciekawi mnie, czy osoby odpowiedzialne za te kwoty i progi mają świadomość, ile to kosztuje energii, żeby osiągnąć takie wyniki. Porażka całkowita – czytamy w wiadomości od Czytelniczki.
Podobnych, gorzkich komentarzy odebraliśmy więcej. Mieszkańcy zwracają uwagę na dysproporcje w wydatkach miejskich. W minionym roku szkolnym stypendia naukowe trafiły do około sześćdziesięciu uczniów samych tylko klas ósmych. Całościowy wydatek z budżetu zamyka się w kilkudziesięciu tysiącach złotych. – Więcej miasto wyda na oleśnickie króliki niż na docenienie najzdolniejszych dzieci – komentuje z przekąsem kolejna z mieszkanek.
Urzędnicy mówią o „prestiżu”
Przypomnijmy, że pytana przez nas w sierpniu o sens podnoszenia progu do średniej 5,8 dyrektor Zespołu Oświaty Samorządowej w Oleśnicy, Grażyna Dłubakowska, przekonywała, że zmiana ma podnieść rangę wyróżnienia i zmotywować młodzież do wykraczania poza standardowy program.
W ocenie ZOS zbyt niskie kryteria „spłaszczały oczekiwania”, a wyższy próg pozwala lepiej rozdysponować środki, by nagroda trafiała do wąskiej grupy osób faktycznie wybitnych. Dyrektor ZOS podkreślała przy tym, że stypendium za cały rok nauki ma być nie tylko wyrazem uznania, ale też „realnym wsparciem finansowym”. Trudno jednak przekonać rodziców i samych uczniów, że kwota 250 czy 300 zł za dziesięć miesięcy wyrzeczeń stanowi dziś w warunkach rynkowych realną pomoc.
Szef komisji oświaty: Chodzi o symbolikę, nie o adekwatność
Wobec narastającego niezadowolenia skontaktowaliśmy się z przewodniczącym miejskiej komisji oświaty Grzegorzem Żyłą. Radny przyznał, że bezpośrednio do niego skargi rodziców dotychczas nie trafiły.
– Chętnie wysłucham stron na posiedzeniu komisji – deklaruje Grzegorz Żyła.
Zapytaliśmy przewodniczącego wprost, jak ocenia wywindowanie średniej do 5,8 oraz czy uważa wypłacane obecnie kwoty za współmierne do trudu włożonego przez dzieci:
– Zawsze podniesienie średniej prowadzi do większego zaangażowania ze strony ucznia, podniesienie poprzeczki to krok do przodu klasy, szkoły i miasta – uważa Grzegorz Żyła. Pytany z kolei o to, czy obecnie obowiązujące kwoty są adekwatne do nakładu pracy, odpowiada krótko: – Tu nie chodzi o adekwatność moim zdaniem, a symbolikę.
Pytanie tylko, jak długo uczniowie będą chcieli gonić za niemal samymi szóstkami w imię samej „symboliki”, widząc, jak ich wysiłek wyceniany jest tuż za granicami Oleśnicy.
Jak to wygląda u innych?
W przeciwieństwie do Oleśnicy, w Bierutowie poprzeczka średniej ocen nie jest wywindowana do poziomu 5,8, a system mocno premiuje sukcesy w konkursach i zawodach. Stypendium może otrzymać uczeń VIII klasy ze wzorowym zachowaniem i średnią co najmniej 5,2 (pod warunkiem, że w klasach IV–VII nie schodził poniżej 4,5).
Uczniowie klas IV–VII muszą mieć średnią minimum 5,0, wzorowe zachowanie oraz tytuł laureata konkursu przedmiotowego (co najmniej szczebel powiatowy) lub olimpiady pod patronatem Burmistrza Bierutowa. Wymagana jest ocena z zachowania co najmniej bardzo dobra oraz średnia ocen odpowiednio 4,5 (artyści – laury na szczeblu minimum wojewódzkim) lub 4,0 (sportowcy – podium na szczeblu wojewódzkim lub finał ogólnopolski). Regulamin przewiduje także nagrody dla uczniów klas I–III oraz dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi za sukcesy w konkursach o szerokim zasięgu.
Kwota stypendium nie jest sztywna – zależy od budżetu i rangi sukcesu. Przepisy w Bierutowie określają widełki: wypłaty mieszczą się w granicach od 200 zł do nawet 2000 zł.
Jak radzi sobie Długołęka?
W sąsiedniej gminie Długołęka wymagania dotyczące średniej ocen są zróżnicowane i uwzględniają etap edukacyjny ucznia – nikt nie wymaga tam od ósmoklasistów niemal samych szóstek:
- Klasy IV–VI szkoły podstawowej: średnia ocen co najmniej 5,50,
- Klasy VII–VIII szkoły podstawowej: próg obniżono do poziomu 5,20,
- Szkoły ponadpodstawowe: wymagana średnia to minimum 4,75.
Zarządzenie wójta jasno określa także konkretną wartość finansową wsparcia. Absolwenci szkół z terenu gminy otrzymują nagrody finansowe w równej, gwarantowanej wysokości 700 zł każda – zarówno za bardzo dobre wyniki w nauce, za osiągnięcia w twórczości artystycznej, jak i za tytuły laureata lub finalisty olimpiad oraz konkursów przedmiotowych w roku szkolnym 2025/2026.
Tytuł „Omnibusa”, niższy próg i 100 tysięcy złotych w puli
Aby zdobyć prestiżowy tytuł „Namysłowskiego Omnibusa” i otrzymać stypendium, uczeń musi uzyskać średnią ocen co najmniej 5,30 (wobec oleśnickiego 5,80) oraz posiadać minimum bardzo dobrą ocenę z zachowania.
Świadczenie wypłacane jest jako jednorazowa nagroda pieniężna. Jej dokładna wysokość zależy od puli zabezpieczonej w budżecie oraz liczby nagrodzonych. Skala wsparcia robi wrażenie – gmina przeznacza na ten cel rocznie łącznie blisko 100 tys. zł, co przy nieco ponad 200 wyróżnionych daje średnio kwoty rzędu 400–500 zł na osobę.
Czytaj także: