Remont ul. Wileńskiej wraca jak bumerang. Czy kolejna interpelacja w końcu przyniesie przełom?
Ireneusz Ruszel wystąpił do władz o wyremontowanie mocno zużytej i nierównej nawierzchni. W swoim piśmie punktuje to, co mieszkańcy słyszą pod swoimi oknami każdego dnia: potężny hałas generowany przez samochody przejeżdżające po zniszczonej kostce brukowej. Radny apeluje o pozytywne rozpatrzenie prośby, podkreślając, że obecny stan drogi jest nie do zaakceptowania dla osób tam mieszkających.
Bielański o „kocich łbach” i bezpieczeństwie
Jeszcze przed wyborami temat ten intensywnie podnosił radny Paweł Bielański (Oleśnica Razem). Bielański wskazywał na szerszy wymiar problemu. Zwracał uwagę, że tzw. „kocie łby” to nie tylko kwestia estetyki czy hałasu, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Według niego nawierzchnia po opadach deszczu staje się „ekstremalnie śliska”. Proponował konkretne rozwiązania: uzgodnienie z konserwatorem zabytków wymiany lub ponownego ułożenia kostki na nowej podbudowie, całkowitą wymianę nawierzchni asfaltowej od jednostki wojskowej do cmentarza, współfinansowanie remontu przez miasto, mimo że droga należy do powiatu.
„Żądamy remontu!”
Najmocniejszy akcent w tej trwającej dyskusji stawiają jednak sami mieszkańcy. Kilka lat temu Mariusz Sołtysiak, mieszkaniec pobliskiej ul. Poprzecznej mówił: – Odcinek nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. To jeden z najniebezpieczniejszych punktów na mapie Oleśnicy. Samochody wpadają w poślizg, a wibracje niszczą nasze budynki. Mieszkaniec przedstawił konkretne dane: koszt modernizacji to ok. 1,5 mln zł. Postawił też trudne pytanie: gdzie w skali priorytetów miasta znajduje się realne bezpieczeństwo ludzi?
– Z naszych obserwacji wynika, że wysokie natężenie hałasu nie jest uzależnione od szybkości jadących pojazdów i ograniczenie prędkości do 40 km/h, które jest notorycznie nieprzestrzegane, nie rozwiązuje istniejącego problemu – pisali autorzy petycji, podkreślając, że bezpieczeństwo jazdy obniża się jesienią i zimą, gdy kostka jest śliska. – Nie rozumiemy, dlaczego ten odcinek drogi nie został dotąd pokryty asfaltem.
W 2022 roku do tematu wrócił obecny miejski radny Mirosław Płaczkowski. – Teren rekreacyjny przy Wileńskiej to bardzo miłe miejsce. Nasuwa mi się jednak pytanie dlaczego nikt nie pomyślał o tym, że samochody przejeżdżające po słynnej już kostce powodując hałas przeczą idei relaksu w tym miejscu? – pytał Płaczkowski. – Problem jest znany od lat obecnie niestety się nasila z uwagi na zwiększony ruch spowodowany połączeniem ulicy wileńskiej z obwodnicą. Jak długo mieszkańcy proszą o położenie na tym krótkim odcinku asfaltu? 10 lat czy więcej ? Wiem doskonale, że to nie jest kwestia jedynie asfaltu i że droga jest problematyczna, powiatowa, że wojsko itd. Ale kto ma się za to w końcu zabrać?
Jak tym razem zakończy się temat ewentualnej zmiany nawierzchni ul. Wileńskiej? Przekonamy się niebawem