„Pożyczył” tablice, by ukryć brak rejestracji przyczepki. Teraz grozi mu 5 lat więzienia

Red | Red
„Pożyczył” tablice, by ukryć brak rejestracji przyczepki. Teraz grozi mu 5 lat więzienia
Rutynowa kontrola drogowa w Oleśnicy zakończyła się dla jednego z kierowców fatalnie. Mężczyzna, chcąc uniknąć formalności związanych z rejestracją przyczepki, zamontował na niej tablice od innego pojazdu. Myślał, że to sprytny fortel – teraz odpowie za przestępstwo, za które grozi surowa kara pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego oleśnickiej komendy, dbając o bezpieczeństwo na lokalnych trasach, zatrzymali do kontroli samochód osobowy z podpiętą przyczepką. Choć na pierwszy rzut oka zestaw wyglądał typowo, policyjne systemy i czujność mundurowych szybko obnażyły prawdę.

Tablice od innego pojazdu

Podczas weryfikacji danych okazało się, że numer rejestracyjny widniejący na przyczepce w rzeczywistości przypisany jest do zupełnie innego typu pojazdu. Jak relacjonuje mł. asp. Karolina Walczak z Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy: Funkcjonariusze ustalili, że tablice rejestracyjne zamieszczone na przyczepce świadczą o innym typie pojazdu niż ten, który przed nimi stał. W trakcie sprawdzeń ujawniono nieprawidłowości. Jak się okazało, przyczepka nie była zarejestrowana, a tym samym nie została dopuszczona do ruchu drogowego.

Kierowca liczył na to, że podczas ewentualnej kontroli nikt nie dopatrzy się różnicy. Policjanci szybko jednak potwierdzili w bazach danych, że tablice zostały przełożone celowo.

Świadoma decyzja i poważne zarzuty

Kierujący nie stawiał oporu i przyznał się do winy. Wyjaśnił, że zamontował obce tablice, ponieważ przyczepka nie figuruje w urzędowych rejestrach, a on sam chciał uniknąć konsekwencji finansowych i prawnych wynikających z poruszania się niezarejestrowanym pojazdem. Był jednak przekonany, że takie działanie to jedynie błahe wykroczenie.

Policja wyprowadza z błędu: od niedawna przepisy w tym zakresie są bezlitosne. Zgodnie z art. 306c Kodeksu Karnego, używanie tablic rejestracyjnych nieprzypisanych do danego pojazdu to nie mandat, a przestępstwo. – Kierujący przyznał, że jego działanie było celowe i wynikało z chęci uniknięcia odpowiedzialności za brak rejestracji przyczepki. Jednocześnie oświadczył, że nie miał świadomości, iż tego rodzaju zachowanie kwalifikowane jest jako przestępstwo — dodaje mł. asp. Karolina Walczak.

Przestroga dla innych: Nieznajomość prawa szkodzi

Zgodnie z obowiązującym prawem, za ten czyn grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do nawet 5 lat. O ostatecznym wymiarze kary dla oleśnickiego kierowcy zadecyduje sąd.

Policjantka w swoim komunikacie podkreśla ważną zasadę, o której wielu kierowców zapomina: Przy tym zdarzeniu warto podkreślić, że nieznajomość przepisów prawa nie zwalnia z odpowiedzialności karnej. Każdy pojazd musi być zarejestrowany oraz posiadać przypisane do niego tablice rejestracyjne.

Sprawa ta stanowi jasny sygnał dla wszystkich „kombinatorów” – nowoczesne systemy weryfikacji, którymi dysponuje drogówka, pozwalają na błyskawiczne wykrycie tego typu manipulacji, a konsekwencje są niewspółmiernie wysokie do ewentualnych oszczędności na opłatach rejestracyjnych.

Udostępnij:
REKLAMA