Skandal w szpitalu! Błędy w wypisie 93-letniej pacjentki i niegrzeczne zachowanie lekarzy
Nasza Czytelniczka z oburzeniem opowiada historię pobytu swojej 93-letniej cioci w oleśnickim szpitalu. – Nie sądziłam, że kiedyś spotkam się z tak bezczelnym, mało empatycznym zachowaniem lekarzy – mówi.
Kobieta opiekuje się swoją 93-letnią ciocią. – Jestem jej jedyną rodziną. Ostatnie dwa lata poświęciłam na opiekę nad nią, a wcześniej także jej siostrą, która w tym czasie zmarła – opowiada oleśniczanka. – Nie skarżę się, bo to mój obowiązek. Ciocie były samotne, więc siłą rzeczy moją powinnością stała się opieka nad nimi. Nigdy nie przypuszczałam jednak, że spotka mnie tyle przykrości, gdy ciocia trafi do szpitala.
93-latka cierpi na demencję, ale do szpitala trafiła z powodu urazy nogi. Jak się później okazało – złamanej.
– Już podczas przyjęcia cioci do szpitala zachowanie lekarza na izbie przyjęć pozostawiało wiele do życzenia. Był nieuprzejmy, nerwowy, pokrzykiwał, że dzisiaj mi ciocię z powrotem odwiozą do domu i że jest dużo ludzi, którzy też potrzebują pomocy – mówi pani Lidia. – Odpowiedziałam tylko, że rozumiem, że dzisiaj nie liczy się człowiek, tylko PESEL i wyszłam.
Potem 93-latka trafiła na oleśnicką chirurgię, gdzie ostatecznie przebywała przez kilka dni. – W tym czasie sama trafiłam pod opiekę lekarzy. Jestem po siedemdziesiątce. Też zaczynam mieć problemy ze zdrowiem – opowiada pani Lidia. – Czas, kiedy ciocia była pod opieką szpitala wykorzystałam więc na zajęcie się swoimi problemami zdrowotnymi.
Zdziwienie pani Lidii wywołał wypis ze szpitala, który otrzymała kilka dni później, gdy zabierała ciocię do domu. – W jednym miejscu napisano, że ciocia miała złamaną lewą, w innym, że prawą – pokazuje dokumenty. – W dodatku pojawił się też zapis, że ciocia nie mogła zostać odwieziona do domu tutaj cytuję, bo „córka wyjechała do Niemiec do pracy przed przybyciem karetki”. Przyznam, że wyprowadziło mnie to z równowagi. Ciocia nie ma dzieci, ja nie pracuję w Niemczech. Rozumiem, że lekarz, który sporządzał wypis skopiował tę informację z dokumentu innej pacjentki. Innego wytłumaczenia nie znajduję.
Tego samego dnia nasza Czytelniczka pojawiła się w gabinecie dyrektora szpitala Przemysława Magiery. – Tutaj muszę zastrzec, że pan dyrektor, mimo tej bardzo przykrej dla mnie sytuacji, stanął na wysokości zadania – opowiada oleśniczanka. – Usłyszałam wielokrotne „przepraszam”. Poza tym jeszcze podczas mojego pobytu w sekretariacie wezwał lekarzy na rozmowę. Jakież było jednak moje zaskoczenie, gdy kilka godzin później jeden z nich skontaktował się ze mną – dodaje. – Nikt nigdy mnie tak nie potraktował. Pan doktor pokrzykiwał z pretensjami, był niegrzeczny. Widać moja dociekliwość i zwrócenie uwagi na błędy, wyprowadziło go z równowagi.
Pani Lidia przyznaje, że zdecydowała się opowiedzieć tę przykrą dla niej historię, by zwrócić uwagę na to, jak traktuje się osoby starsze. – Jeśli tak jest w każdym polskim szpitalu to jest dramat. Nie tego powinniśmy się spodziewać po latach pracy i opłacania składek, i nie tego od lekarzy, którym, niestety, daleko do empatii i poszanowania drugiego człowieka – mówi.