Kto nie ma pasji, ten nie zrozumie. Wyjątkowa kolekcja Grzegorza Jędrysiaka

Bartłomiej Kowalczyk | Bartłomiej Kowalczyk
Kto nie ma pasji, ten nie zrozumie. Wyjątkowa kolekcja Grzegorza Jędrysiaka

Ma w swojej kolekcji unikatowe szaliki piłkarskie. Odwiedził stadiony w Mediolanie, Monachium, Dortmundzie, Londynie, Liverpoolu, Manchesterze, Wiedniu i na Słowacji. Jest zapalonym kibicem i o futbolu mógłby rozmawiać godzinami. O kim mowa? O Grzegorzu Jędrysiaku, który opowiedział nam o swojej pasji.

Piłką nożną Grzegorz Jędrysiak zainteresował się w latach 90., a pierwszym klubem, któremu kibicował był… GKS Katowice. – Myślę, że to uwielbienie Gieksy było równoznaczne z piłkarzami, którzy tworzyli wtedy ten klub – mówi. – To Kazek Węgrzyn, Bartosz Karwan, Marek Świerczewski, Janusz Jojko, Adam Ledwoń, a nawet Jerzy Brzęczek. No i ich występy w europejskich pucharach w sezonach 1993/1994 i 1994/1995, kiedy rywalizowali z takimi klubami, jak Benfica Lizbona, Bayer Leverkusen czy francuskie Girondins Bordeaux – mówi Jędrysiak. – Lokalnie z sentymentem wracam do II-ligowych bojów Pogoni i jej wspaniałej historii w Pucharze Polski, a także naturalnie do Śląska Wrocław, który pamiętam jeszcze, jak tułał się po niższych ligach zanim ostatecznie znów wrócił do czołówki – dodaje.

Pierwszy szalik, który trafił do kolekcji Grzegorza zrobiła jego babcia. I to na drutach. Był w barwach czarno-żółto-zielonych i symbolizował kolory GKS-u Katowice. – Babcia widziała jak jestem wkręcony w piłkę, a ja jej powiedziałem w jakich kolorach chciałbym mieć ten szalik. Zrobiła dokładnie taki, o jakim marzyłem – wspomina z sentymentem. – A później przyszedł rok 1997 i podjąłem pracę w firmie Penny Gondek, której prezesem jest wielki fan piłki nożnej pan Jan Gondek. To wszystko sprawiło, że z każdej firmowej delegacji przywoziłem nowy szalik – mówi.

Jego liczba to 151

Jędrysiak ma w swojej kolekcji aż 151 szalików piłkarskich z różnych imprez. – Mam zdjęcie każdego szalika z numeracją, każdy jest specjalnie opisany – dodaje. Obecnie stara się szukać takich skarbów okazjonalnie. – Tak był z szalikiem z finału Ligi Mistrzów roku 2019, kiedy Liverpool pokonał Tottenham, czy z szalikiem UEFA z elementami zwiastującymi EURO 2012 na boiskach Polski i Ukrainy. Mam też szalik Borussi Dortmund z 1997 roku, kiedy niemiecka ekipa wygrała ligę mistrzów z Juventusem – mówi nasz rozmówca.

Prywatnie, oprócz polskiej reprezentacji, Jędrysiak od lat kibicuje reprezentacji Włoch i posiada szaliki symbolizujące włoskie kluby. M.in. AC Milan, Juventus, Fiorentina, a także te mniej rozchwytywane jak Chievo Verona, czy Udinese . – Zawsze fascynowała mnie kadra Italii i przede wszystkim Roberto Baggio, który był absolutnym idolem mojego pokolenia. Mam nawet nagrany na kasecie VHS finał World Cup 1994 z Brazylią, gdzie Baggio przestrzelił „tego” karnego… – wspomina nostalgicznie.

A jak Anglia, mecze polskiej kadry i łódzki akcent

Zawodnik z halowej ekipy Penny Gondek nie kryje dużego zainteresowania angielską Premier League i wspomina swoje angielskie wojaże. – Miałem okazję być na meczu Anglia – Polska na Old Trafford, pamiętne eliminacje do mundialu 2006 i słynny gol Tomasza Frankowskiego, Jurka Dudka w bramce. Dzięki tej wycieczce zwiedziłem także obiekt Stamford Bridge, stadion Chelsea Londyn, stadion Southmampton i oczywiście moje ukochane Anfield Road (stadion Liverpoolu) – dumnie podkreśla.

– Zwiedziłem sporo muzeów, bo i na San Siro w Mediolanie i własnie klub z miasta Beatlessów, ale w pamięci utkwiła mi ostatnia wizyta na stadionie Widzewa Łódź, który coraz śmielej wraca do elity – mówi fan piłki nożnej. -Ich sklep klubowy, kawiarenka, pub dla kibiców – to wszystko robi wrażenie. Chciałbym, aby więcej było takich baz klubowych, bo kibice naprawdę mają z tego ogromną frajdę.

Rozmawiając o kolekcjonowaniu nie mogło zabraknąć tematu legendarnych kart Panini, które biją rekordy popularności, a także cen na aukcjach. – Mój syn Janek jest ich wielkim fanem, on niejako po mnie przejął tę pałeczkę do kolekcjonowania. Ma karty z autografami Łukasz Piszczka, Łukasza Fabiańskiego, są też takie wyjątkowe okazy z kawałkami koszulek – opowiada Grzegorz Jędrysiak.

Ta pasja to nie tylko szaliki

Jędrysiak, oprócz szalików, zbiera też inne elementy piłkarskiego szaleństwa. – Mam bilety Pogoni Oleśnica z 1994 roku, bilety z Old Trafford ( Anglia – Polska ), z Freiburga, bilety ze stadionu Jagielloni, bilety z pucharowej przygody Wisły Kraków z Schalke 04 Gelsenkirchen z sezonu 2002/2003 w ramach Pucharu UEFA i na tym meczu byłem z moim prezesem panem Janem – opowiada. – Później wybraliśmy się na kolejny etap rywalizacji z Lazio Rzym, ale niestety mecz się nie odbył, było bardzo zimno, a delegat uznał, że murawa w Krakowie się nie nadaje – wspomina.

Gdy pytamy Grześka z jakiej ligi ma najwięcej pamiątek, to oprócz angielskiej, przewija się także niemiecka Bundesliga. Z polskiej Ekstraklasy także znajdziemy ciekawe unikaty, takie jak szalik Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. – Byłem osobiście na stadionie w Niecieczy – mówi. – Szkoda, że klub spadł, ale teraz wraca do czołówki. Zawsze staram się zbierać te pamiątki po beniaminkach – kontynuuje nasz rozmówca, który podczas pobytu w sklepie klubowym ukochanego Liverpoolu kupił replikę medalu z finału ligi mistrzów z 2005 roku, podczas których The Reds z Dudkiem w bramce, w pamiętnym finale w Stambule, pokonali AC Milan i zdobyli puchar Europy. – Ten medal szanuję wyjątkowo – podkreśla. – To był dla mnie wyjątkowy rok, bo właśnie w 2005 urodził się mój syn Janek, a Jurek wygrał Champions League.

W kolekcji Jędrysiaków jest także szalik Leeds United z autografem Mateusza Klicha, a także – uwaga – autograf Zenka Martyniuka. – To ciekawa historia, bo moja żona wiedziała, że Akcent będzie grać koncert w Twardogórze, a ja mając szalik Jagielloni wiedziałem, że pan Martyniuk jest fanem „Jagi” z Białegostoku, więc wybraliśmy się na ten festyn i po koncercie Zenek się nieźle zdziwił i oczywiście zostawił na szaliku małą dedykację plus zrobiliśmy sobie pamiątkowe fotki – wyjaśnia.

Pasja ponad wszystko

Jesienią Grzegorz Jędrysiak chciałby ponownie na żywo z trybun Anfield zobaczyć swój Liverpool. – To jest niesamowite, jak kibice śpiewają You’ll Never Walk Alone (hymn Liverpoolu red.), pamiętam jak Janek się wtedy popłakał, to są bezcenne chwile – przypomina atmosferę meczu swojej ulubionej drużyny.

– Nie sądzę, abym kiedykolwiek powiedział sobie stop – podkreśla nasz rozmówca. – To jest pasja, kto jej nie ma, ten nie zrozumie. Czasami moja żona Justyna próbuje mnie stopować, na co ja mówię od razu, że najwyżej trzeba będzie dostawić kolejny regał w naszym gabinecie – śmieje się.

Który z szalik darzy największym sentymentem? – To wyjątkowy prezent od rodziców Sebastiana Musiałka, którzy przekazali mi szalik reprezentacji Anglii z symbolami „Trzech Lwów. To dla mnie bardzo wzruszająca pamiątka – mówi.

Udostępnij:
REKLAMA